Weekendowe impresje / Balades du week-end, version citadine et nature

By 13:52 , , , , ,


Sobota była jednym z takich dni, gdzie nic się nie układa, pewnie dobrze wiecie, co mam na myśli. Dotarliśmy do Brestu po 14, plując sobie w brodę – we Francji to za późno, by zjeść coś na mieście (pomijając fast-foody). Mimo że doskonale o tym wiemy, daliśmy się złapać w pułapkę leniwego, przedłużonego sobotniego poranka. Wylądowaliśmy przez to w restauracyjnym molochu, gdzie jedzenie było przeciętne i panował taki gwar, że nie słyszeliśmy się nawzajem.

Samedi, rien n’allait, vous savez sans doute de quel genre de journée je vous parle. On est arrivés à Brest après 14h et c’était trop tard pour manger en ville, mis à part les fast-food qui nous intéressent peu. On le sait très bien, mais on s’est laissé prendre au piège des samedi matins où le temps coule doucement. Résultat : faute de choix, un repas moyen dans un resto de grande taille, avec plein de monde autour et encore plus de bruit.


Zdziwił nas tłum na ulicach, najwyraźniej szał przedświątecznych zakupów już ogarnął Brest. Poniżej możecie zobaczyć świąteczny jarmark na placu przed ratuszem. O ile sam ratusz jest dla mnie architektonicznym koszmarem przywodzącym na myśl komunistyczne budynki, o tyle plac przed nim świetnie nadaje się do organizacji różnych imprez czy wydarzeń. Muszę jednak przyznać, że kiczowata atmosfera nie zachęciła nas do skorzystania z atrakcji jarmarku.

La foule sur les rues principales nous a quand même étonnés, je n’ai jamais vu autant de monde dans le centre-ville de Brest. La folie des achats de Noël a donc bel et bien commencé. Ci-dessus, vous pouvez voir le marché de Noël devant l’Hôtel de ville. Autant je n’aime pas l’esthétique du bâtiment,, autant la place juste devant est un endroit parfait pour organiser de divers événements ce qui est souvent le cas. Pourtant, on n’a pas profité du marché, son ambiance un peu kitsch n’étant pas notre tasse de thé.

Następnie Olivier udał się do księgarni (w której ze względu na tłumy wytrzymał niecały kwadrans, a naprawdę niełatwo, żeby dyskomfort wziął górę nad miłością do książek) a ja w stronę portu, dokad zwabiło mnie piękne, ciepłe światło. Wiedziałam, że szykuje się ładny zachód słońca i nie zawiodłam się.

Ensuite, Olivier est parti dans une librairie (où il est resté à peine un quart d’heure à cause de la foule, elle devait être énorme pour s’avérer plus puissante que son amour pour les livres) et moi, je me suis dirigée vers le port. La belle lumière annonçait un joli coucher de soleil et je ne n’en étais pas déçue.

W niedzielne popołudnie wystarczyło pojechać tylko kawałek od domu, by czekały tam na nas takie widoki.

Pour faire une balade dimanche après-midi, rien de plus simple: à proximité de chez nous, il y a de beaux sentiers côtiers.

Spacer nad oceanem pozwala mi zebrać myśli, a jeśli towarzyszy mu tak piękny zachód słońca, pozwala na naładowanie akumulatorów na nowy tydzień. Mimo że coraz bardziej lubię Brest, zwłaszcza jego atmosferę i mieszkańców, mieszkanie tuż nad oceanem uważam za skarb nie do przecenienia i nie zamieniłabym go na duże miasto.

Une promenade au bord de la mer est souvent source d’inspiration pour moi et dans le calme, j’organise mieux mes pensées. La beauté de la nature m’aide aussi à remonter le moral, si besoin. Je vous avoue que j’aime de plus en plus Brest, notamment grâce à son ambiance et ses habitants, mais la proximité de la mer est un tel trésor que je n’échangerais pas contre la vie en ville.

You Might Also Like

11 komentarze / commentaires

  1. On s'est peut-être croisées samedi, je suis passée au marché de Noël mais je me suis surtout baladée rue de Siam et du côté des Halles St Louis!! Toujours aussi belles tes photos, bonne soirée!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cela ne n'étonne pas, j'ai l'impression que tous les brestois étaient dans le centre-ville samedi... ;) Merci pour le compliment et à bientôt!

      Usuń
  2. Elles sont toujours aussi belle tes photos! Je suis ravie que Brest te plaise! C'est vrai que la ville n'a pas le charme de Quimper mais les environs et la mer lui donne tout son charme! Un beau couché de soleil! Bisous

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merci! Oui,tout à fait d’accord, le charme de Brest est plus discret, mais c’est une ville agréable à vivre. ;) A bientôt, bisous !

      Usuń
  3. Kolejne fantastyczne widoki!!! Alez Ci zazdroszcze. Bardzo chetnie zamienie ogromne miasto na spokojne miejsce. W gorach lub nad morzem czy oceanem...Mam nadzieje, ze uda mi sie zrealizowac to marzenie!Na szczescie niedlugo bede mogla poodpoczywac w Polskich gorach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie wiele zależy też od samego miasta, akurat Brest przegrał u nas rywalizację z okolicznymi miejscowościami nad oceanem. Udanego pobytu w górach! :)

      Usuń
  4. Ja własnie siedze w Brescie, mam tu warsztaty tygodniowe (normalnie jestem na erasmusie w Rennes) i jakos nie umiem polubić tego miasta... jak dla mnie jest bardzo szare i brzydkie i nie ma tu miliona malych kawiarenek pelnych studentow jak w Rennes...
    no nic, zostaly mi jeszcze 3 dni, moze cos sie zmieni ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale mnie Twoja opinia nie dziwi, Brest jest obiektywnie szary i raczej brzydki, zwłaszcza w porównaniu do Rennes. Potrzeba więcej czasu, by dostrzec jego plusy. Daj znać (np.mailowo), jeśli masz chęć, może spotkamy się na kawę w Breście? :) Pozdrawiam serdecznie i udanego pobytu mimo wszystko!

      Usuń
  5. Przepiekne zachody! Bretanie odwiedzam latem , wiec taka, z Twoich fotek, tym cudniej sie poznaje. Jesienno-zimowa. Przepiekna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe zdjęcia zachodu słońca, ale nie może być inaczej gdy ma się takie widoki :-)

    OdpowiedzUsuń