Fort de Bertheaume

By 21:46 , ,

Lubicie zwiedzanie z przewodnikiem? Ja jeszcze kilka lat temu miałam raczej negatywne skojarzenia: na samą myśl o tym, pojawiały mi się przed oczami zorganizowane wycieczki biegające z jednego punktu do drugiego z przewodnikiem na czele (obowiązkowo wymachującym jakimś kolorowym gadżetem) albo szkolne wycieczki, podczas których przewodnik niekoniecznie był zmotywowany i dobrze poinformowany. Od kiedy we Francji pierwszy raz znalazłam się po drugiej stronie „barykady”, wiem, że można podejść do takiego zwiedzania zupełnie inaczej, niż stereotypowo rzucając datami na prawo i lewo. Zetknięcie z tym zawodem we Francji bardzo rozbudziło moją ciekawość i chęć poszerzania wiedzy o odwiedzanych miejscach.


Vous aimez les visites guidées? Il y a encore quelques ans, je ne les appréciais pas spécialement. Quand j’y pensais, j’avais devant les yeux deux images : soit les touristes participant aux voyages organisés qui courraient avec leur guide d’un endrot à un autre, soit les guides qu’on a eu lors des excursions scolaires et qui ne racontaient pas toujours des histoires captivantes. Mais, depuis que j’ai eu l’occasion de travailler comme guide et de connaître des personnes qui le faisaient de manière passionnante, j’ai découvert autre chose que l’image stéréotypée du guide qui ne balance que des dates. En plus, le contact avec ce métier a beaucoup éveillé ma curiosité et la volonté de bien connaître les endroits que je visitais.


Miałam już okazję uczestniczyć w ciekawych wizytach z przewodnikiem z office de tourisme (punkt informacyjny), ale czymś, co lubię najbardziej, jest „prywatne” zwiedzanie z osobą, która dobrze zna jakieś miejsce i chce je pokazać. Może mam wyjątkowe szczęście, bo zdarzało mi się to we Francji niezwykle często. W moim odczuciu jest to jeden z aspektów (w tym wypadku bardzo pozytywny) francuskiej „dumy” – zdecydowana większość Francuzów, których miałam kiedykolwiek okazję poznać, uważają swoją ojczyznę za piękny kraj i chętnie pokazują urokliwe zakątki przybyszom z zewnątrz. Wiem jednak, że mi zdarzały się wycieczki z bardziej obszernym komentarzem z racji tego, że nie byli to przypadkowe ludzie, tylko często osoby, które poznałam, działając jak przewodnik, więc dzieliliśmy wspólne pasje i takie „spacery z narracją”- których niezatarte wspomnienie ciągle noszę w sobie - były dla nas czymś naturalnym.

J’ai déjà eu l’occasion de participer à des visites très intéressantes proposées par des offices de tourisme, mais ce que j’apprécie le plus, ce sont les visites « privées » avec une personne qui connaît bien un endroit et a envie de vous le faire découvrir. J'ai eu la chance d’étre guidée de cette manière de nombreuses fois en France. J’en remercie beaucoup mes amis et connaissances, car j’en garde un très bon souvenir. J’apprécie ce trait de la « fierté » à la française qui consiste à aimer sa région et son pays et à vouloir les faire voir à ceux qui ne les connaissent pas encore. Je suis consciente aussi que j’ai souvent eu le plaisir d’être guidée pour une autre raison : j’ai fait la connaissance de nombreux guides et entre nous, c’était très naturel de se balader tout en expliquant des choses.
 Z radością przystałam więc kilka dni temu na propozycję kolegi, który działał w tej samym stowarzyszeniu przewodników co Olivier i ja. Zaproponował, byśmy spotkali się w Fort Bertheaume albo na Pointe Saint Matthieu, po czym szybko ustaliliśmy, że zahaczymy o oba miejsca. Przyznam szczerze, że wizyty obiektów militarnych nieszczególnie mnie pociągają. Jednak wiedziałam, że z Patrickiem, który zna te obiekty od podszewki, będzie warto i się nie rozczarowałam.

J’ai donc répondu avec joie au message de Patrick, un ami que nous connaissons tous les deux de l’association des guides dont on faisait partie et qui nous proposait de se rendre au fort de Bertheaume ou à la Pointe Saint Matthieu, deux endroit qu’il connaît par cœur grace à son activité associative. J’étais partante pour voir les deux endroits, bien qu’à la base les fortifications ne m’attirent pas tellement. J’étais pourtant sûre qu’avec notre guide, cela vaudrait le coup et je n’ai pas été déçue !
 Na miejscu okazuje się, że fort jest jeszcze zamknięty dla turystów (nie rozpoczął się tu jeszcze sezon letni). Patrick specjalnie dla nas otwiera kłódkę i z miejsca czujemy się uprzywilejowani. Podchodzimy w górę, roztacza się teraz przed nami piękny widok na fort w całej okazałości. Ze względu na swoje położenie od wieków stawał na przeszkodzie tym, którzy chcieli zdobyć Brest drogą morską. Teraz schodzimy stopniami w dół i czeka nas przeprawa przez drogę łączącą ląd z fortem, który znajduje się na wyspie. Patrick wyjaśnia nam, że było to utrudnienie zarówno dla najeźdźców, jak i też dla obrońców fortu – każdy kij ma dwa końce.

Sur place, il s’avère que le fort est fermé pour les visiteurs, car la saison estivale n’a pas encore commencé là-bas. Patrick nous ouvre le portail et on se sent tout de suite privilegiés. On marche un peu (en montant) et voici devant nous une belle vue sur le fort ! Le temps est beau, on peut admirer le panorama autour et constater que, vu son emplacement, le fort défendait l’entrée dans la rade de Brest. Après être montés, on descend à présent et on va traverser une passerelle aui mène jusqu’à l’île sur laquelle se trouve le fort. Notre guide nous explique qu’un fort sur île, c’est problématique pour les ennemis, mais également pour ceux qui le défendent.
 


Na szczęście metalowa kładka (widać ją na zdjęciu powyżej), która prowadzi na wyspę, zastępując wcześniejszy most linowy, wygląda solidnie. Jednak nawet to przejście nie jest tak bezpieczne, jak mogłoby się wydawać. My byliśmy tam podczas odpływu, a jak zapewniał Patrick, gdy morze jest bardziej wzburzone, fale skutecznie blokują dostęp. Metalowy most został już zresztą raz zniszczony i to wcale nie tak dawno- na początku lat dziewięćdziesiątych. Po drodze na wyspę mijamy „dom stróża” (w trakcie rozbudowy) i podziwiamy widoki.

Heureusement, la passerelle en métal (qui a remplacé l’ancien pont de corde...) a l’air solide ! Mais ce n’est pas si évident qu’il peut vous sembler. Nous, on a visité le fort à marrée basse, mais, comme nous a dit Patrick, quand la mer est agitée, les vagues passent facilement au-dessus de la passerelle. Le premier pont en métal a d’ailleurs été démoli dans les années quatre-vingt-dix. Sur notre chemin, on aperçoit « la maison du gardien » (en travaux) et on admire les belles vues.

Rzuca nam się w oczy pewien kontrast. Stoimy u stóp fortu i widok na lewo (na otwarte morze) i na prawo (port w małej zatoce) bardzo się od siebie różnią. Patrick też o tym wspomina: widok po prawej stronie jest spokojny, przywołuje na myśl sielskie wakacje nad jeziorem, natomiast na lewo mamy dziką przyrodę. Dostrzegamy też wśród skał schody, dzięki którym dostanie się do fortu od strony lądu było choć trochę łatwiejsze.

Au pied du fort, on est frappé par un fort contraste. Le paysage à gauche (ouvert sur la mer) et à droite (sur le port) n’est pas du tout le même ! Patrick en parle : il nous fait remarquer qu’à gauche, la mer ressemble à un lac et le paysage est tranquille à l’abri du vent, contrairement à la nature sauvage de l’autre côté. Il nous montre aussi un escalier en pierre qui devait faciliter l’accès au fort.


Wspinamy się coraz wyżej a Patrick niestrudzenie zasypuje nas ciekawostkami (na przykład o tym, jak prądy morskie potrafiły skutecznie pokrzyżować Anglikom plany!) i zadaje podchwytliwe pytania. Podziwiamy panoramę i nasz przewodnik wskazuje nam, gdzie na horyzoncie widać Pointe de Raz (najdalej wysunięty na zachód punkt na lądzie) i komentuje: „Jeśli widać, że tam pada, to znaczy, ze u nas też za chwilę będzie. Jeśli zaś nie widać Pointe de Raz, znaczy,że..” „Już pada?”- kończę zdanie. Wybuchamy śmiechem.. zaczynam już dobrze znać Bretanię! ;)

On monte encore plus haut et Patrick nous raconte, inlassablement, des anecdotes, concernant par exemple les courants marins qui pouvaient bien gâcher aux Anglais leurs plans d’attaque. Il nous pose aussi des questions-pièges. En admirant le panorama, il nous montre la Pointe du Raz, en disant que « Si on voit qu’il pleut  là-bas, on peut être sûr qu’il va bientôt pleuvoir ici. Et si on ne voit pas la Pointe du Raz... » « Ca veut dire qu’il pleut déjà ? », je finis la phrase. On éclate de rire, je commence à bien connaître la Bretagne ! ;)
Patrick w swojej opowieści funduje nam podróż przez kilka epok- od czasów pierwotnych- opowiadając jednocześnie o tym, gdzie odbywają się kolejne części spektaklu, który wraz z grupą pasjonatów organizuje tutaj co tydzień latem. Jest to przedstawienie, w którym widzowie przemieszczają się, podążając za aktorami w kolejne zakątki fortu, co zapowiada się naprawdę ciekawie! Jednym z kluczowych momentów w historii fortu jest najazd Anglików w XVI wieku, który został powstrzymany dzięki bohaterskiemu czynowi Hervé de Portzmoguer (wysadzając swój statek w powietrze - po to, żeby spłonął okręt nieprzyjaciela tuż obok- poświęcił przy tym życie).

Patrick nous raconte l’histoire du fort à travers plusieurs époques – de l’homme primitif à l’homme moderne. Il nous explique en même temps comment se déroule le spectacle ambulant qu’il organise avec d’autres personnes de l’Association Bertheaume chaque été, tous les mercredis. Un des moments clé dans l’histoire du fort est sans doute l’attaque des Anglais en XVIème siècle. Les Bretons, très peu nombreux contre les forces importantes de l’ennemis, se montrent victorieux grâce à Hervé de Portzmoguer qui a mis le feu à la sainte-barbe de son bateau - pour que le bateau anglais le plus imposant qui se trouvait à côté brûle aussi- et, en même temps,a sacrifié sa vie.

Dzięki opowieściom Patricka przenieśliśmy się też do czasów Vaubana (bardzo znany we Francji inżynier wojskowy i architekt, fortyfikacje jego projektu widziałam już w wielu miejscach w Bretanii) i do II wojny światowej. Po powrocie na ląd, nasz przewodnik pokazuje nam kilka kostiumów i rekwizytów, które znajdują się na miejscu i przydają się do przedstawienia: miecze, hełmy oraz inne sprzęty są solidnie wykonane i… potwornie ciężkie! Żegnamy się z fortem i udajemy się do pracowni, gdzie szyte są kostiumy na potrzeby spektaklu. Wiele z nich powstaje na miejscu, ale część jest też kupowana. Suknia poniżej to jeden z ostatnich nabytków.

Avec le récit de Patrick, nous sommes remontés aussi à l’époque de Vauban et puis à la deuxième guerre mondiale. De retour sur la terre ferme, le guide nous montre plusieurs costumes et accessoires qui servent au spectacle (tels que les épées, les heaumes) qui sont bien faits et... très lourds ! On quitte le fort et on se déplace dans l’endroit suivant : un atelier de couture ! C’est ici que les costumes sont faits, mais une partie d’eux est achetée aussi, dont par exemple la robe ci-dessous.

Nie obyło się bez przymierzania : mam na sobie strój stylizowany na czasy księżnej Anny (duchesse Anne de Bretagne), czyli XVI wiek.

Je ne pouvais pas manquer l’occasion d’essayer un costume. Celui-ci ressemble aux habits du XVIème siècle, l’époque de la duchesse Anne de Bretagne.
 

Na koniec tego pełnego wrażeń popołudnia byliśmy jeszcze na Pointe Saint Matthieu, gdzie Patrick pokazał nam muzeum. W środku nie można było robić zdjęć, a na zewnątrz… pokażę Wam innym razem, jak tam jest! Bardzo dziękujemy Patrickowi za to pełne wrażeń popołudnie. Podobała Wam się ta wycieczka? Chcielibyście częściej czytać tego typu posty, gdzie opowiadam Wam dokładniej o jakimś miejscu?

Pour finir cet après-midi autant instructif qu’agréable, nous sommes allés à la Pointe Saint-Matthieu où Patrick nous a montré le musée. On ne pouvait pas prendre de photos à l’intérieur et les photos de la pointe, ce sera une autre fois ! Nous remercions beaucoup Patrick pour ces visites privées si intéressantes ! J’aimerais aussi que vous me disiez si l’article vous a plu et si vous souhaitiez être guidés de cette manière plus souvent sur le blog ?

You Might Also Like

3 komentarze / commentaires

  1. Interesujący post i bardzo ładne zdjęcia. Osobiście nie wybieram wycieczek z przewodnikiem, najczęściej mam przewodnik w formie książki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! Zwiedzanie z książką w ręce też jest niezłą opcją, często zresztą praktykowaną przez Francuzów. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. taaaaak chcemy częściej czytać tego typu posty! coraz bardziej przekonujesz mnie do tego regionu;-) przez to, ze tak mało jest znany, to bardziej intrygujący i magiczny!

    OdpowiedzUsuń