Francuskie kawiarnie / Les cafés en France et en Pologne

By 23:20 ,


Francuskie inspiracje prosto z Warszawy / Photos prises à Varsovie
Witam Was serdecznie po przerwie spowodowanej pobytem w Polsce, teraz posty znów będą pojawiać się regularnie i często! Podróż podsunęła mi pomysł na dzisiejszy wpis. Zauważyłam, że kuchnia francuska coraz mocniej inspiruje polskie lokale, najbardziej rzuciło mi się to w oczy w Warszawie (gdzie byłam po bardzo długiej przerwie), gdzie niedługo chyba łatwiej będzie znaleźć „boulangerie” niż swojską „piekarnię”. Przyznam szczerze, że nie jedliśmy w żadnym z tych miejsc, trudno mi więc powiedzieć, jak mają się croissanty oraz inne francuskie wypieki sprzedawane w Polsce do tych znad Sekwany. Jako że mam je na co dzień na wyciągnięcie ręki, w Polsce staram się raczej nacieszyć „na zapas” tym, czego brakuje mi we Francji, na przykład prawdziwym żytnim chlebem na zakwasie. Popularność kawiarni we francuskim stylu w Polsce dała mi do myślenia: czy wiecie, czego się spodziewać po „oryginalnych” przybytkach tego typu?


Je suis revenue en Bretagne après un séjour de deux semaines en Pologne, d’où mon absence sur le blog, mais ne vous inquiétez pas, je ne vous ai pas oubliés et je vais publier des articles régulièrement de nouveau. Le voyage m’a donné l’idée pour l’article d’aujourd’hui, car je me suis aperçue – notamment à Varsovie où je suis retournée après plusieurs années – qu’il y a de plus en plus de cafés-restaurants avec des noms français et des plats inspirés de la cuisine française, des endroits qui servent des petit-déjeuneurs à la française... Je n’ai pas mangé là-bas, car quand je rentre en Pologne, je mise sur les plats qui me manquent en France, mais je suis curieuse si le goût du pain et des pâtisseries est pareil que dans l’Hexagone. En tout cas, c’est en voyant ces endroits que j’ai eu l’idée de vous expliquer quelle était la différence entre un café 'typique' polonais et français.
Francuskie inspiracje prosto z Warszawy / Photos prises à Varsovie

Mam wrażenie, że francuskie kawiarnie stanowią w Polsce swego rodzaju mit i wydaje mi się, że inspirowane Francją lokale powstają u nas na bazie tego wyobrażenia. Osobiście wydaje się, że nieco rozmija się ono jednak z francuską rzeczywistością i, może się zdziwicie, ale mnie brakuje we Francji właśnie polskich kawiarni. W Poznaniu mam wiele takich ulubionych, niezwykle klimatycznych miejsc, z ogromnym wyborem napojów i przekąsek na słono i słodko, a czasem nawet kompletnych obiadowych dań. Uważam, ze francuskie kawiarnie wypadają na tym tle… blado. Jeśli chcecie coś zjeść, szukajcie raczej restaurant niż café. Czasem funkcjonują one razem jako café-restaurant. Napić się kawy we Francji najczęściej można się jednak w lokalu o nazwie bar lub bar-café-brasserie, gdzie wystrój jest bardzo prosty a menu okrojone (w porównaniu do polskiego kawiarnianego). Na próżno szukać długiej listy kaw i herbat do wyboru czy obfitości przekąsek – kaw jest najczęściej zaledwie kilka, „czekolada na gorąco” to kakao, a jeśli uda nam się trafić na coś do jedzenia, będą to zapewne proste tosty w stylu croque monsieur (z serem i szynką) czy  croque madame (z serem, szynką i jajkiem) lub sandwich, czyli bagietka z jakimś obkładem, na przykład jambon-beurre czy fromage- beurre, tylko nie liczcie wtedy na żadne dodatki oprócz wspomnianej szynki i masła czy też sera i masła.

J’ai l’impression que les cafés français constituent une sorte de mythe en Pologne, c’est comme l’ambiance parisienne qui fait rêver ceux qui n’ont jamais mis les pieds dans cette capitale. Je crois que ces cafés-boulangeries-pâtisseries (sur les enseignes desquels vous lisez ces noms-là en français) que j’ai vus à Varsovie sont basés sur cette vision plus ou moins imaginaire. On y vend des produits français, mais la carte est plus «à la polonaise », car elle comprend un très vaste choix de boissons chaudes et fraîches, des petits plats salés et sucrés, ce qui à mon avis constitue une différence importante par rapport aux endroits où on peut boire un café en France. Dans un café polonais, on peut prendre le petit-déjeuner, un café accompagné d’un morceau de gâteau, mais aussi manger à midi ou le soir, prendre une glace ou un verre avec des amuse-bouche salés. C’est souvent un endroit adéquat pour tout moment de la journée at adapté aux petites faims, conformément aux habitudes alimentaires polonaises.
Lavenda Cafe&Lunch: jedna z klimatycznych poznańskich kawiarni godnych polecenia:) / Lavenda Cafe&Lunch: un de mes cafés préférés dans ma ville natale: Poznań
Świetna sałatka z kozim serem w "Ptasim Radiu" w Poznaniu/ Exemple de ce qu'on peut manger dans un café polonais
 Kawa we francuskiej kawiarni ( w Chartres)/ Un café dans un café-resto à Chartres.






Bliżej do naszych kawiarni jest herbaciarniom (salon de thé) - oferują one spory wybór ciast. Nie liczcie jednak na wszystko naraz- pieczywo, słodkości, przekąski, przeróżne napoje. Jeśli Francuzi wychodzą na kawę, to jest to najczęściej dosłownie tylko kawa (serwowana przeważnie z małym ciasteczkiem lub czekoladką) i… tyle. Oczywiście są wyjątki, podam tu dwa paryskie przykłady: sieciowa kawiarnio-restauracja Le Pain Quotidien (serwująca śniadania, obiady, przekąski, desery itp.) oraz Coquelicot, piekarnia na Montmartre, gdzie można kupić świetne pieczywo i desery (wszystko pyszne i w przystępnych cenach) a także zjeść słoną przekąskę lub wstąpić na szybki obiad. Za to boulangerie-pâtisserie to po prostu piekarnia z cukiernią, gdzie zwyczajnie kupuje się chleb(choć czasem są tam dwa-trzy stoliki, można więc spróbować na miejscu lokalnych wypieków).

Les endroits en France qui ressemblent plus au cafés polonais sont, à mon ressenti, les salons de thé. Sauf que là-bas, on peut difficilement manger salé... Le décor, par contre, est souvent plus soigné, comme c’est le cas dans les cafés polonais. C’est d’ailleurs ça que j’apprécie énormément : j’aime bien quand les intérieurs sont arrangés de manière jolie et originale. L’extérieur, ça compte aussi, bien entendu, c’est cela qui me donne souvent envie de m’arrêter dans un endroit pour prendre quelque chose. J’ai connu deux endroits à Paris qui m’ont fait penser aux cafés polonais : Le Pain Quotidien (où on peut manger sucré ou salé, prendre un café ou un thé) et Coquelicot : une boulangerie où on peut également prendre un petit-déjeuner, un brunch ou bien une quiche ou un gâteau sur place.
Herbaciarnia w Argenton w Bretanii i lody o smaku..alg (były pyszne!) Salon de thé à Argenton en Bretagne où j’ai goûté la glace aux algues, c’était très bon !

Paryska kawiarnia Coquelicot. (i ja jako brunetka) / Coquelicot à Paris (et c'est moi avec les cheveux foncés!)

Urokliwa kawiarnia w okolicach Starego Miasta w Warszawie / Un petit café dans la Vieille Ville de Varsovie

Kolejną kwestią są stoliki wystawione na zewnątrz, często kojarzące się Polakom z klimatycznymi paryskimi kawiarniami. Faktycznie, we Francji spotkacie je na każdym kroku. Świetny pomysł, jeśli siedzi się na jakimś ładnym placu czy też w spokojniejszej uliczce, ale widziałam już (zwłaszcza w Paryżu) – ludzi pijących kawę na zewnątrz tuż przy przeraźliwie głośnych, ruchliwych ulicach, tak blisko przechodniów, że ci prawie ich potrącali. Trudno mi było zrozumieć, jaką atrakcję stanowi siedzenie na „świeżym” powietrzu w takich warunkach…


Il y a encore quelque chose que les Polonais associent souvent avec des cafés parisiens : les tables dehors. Effectivement, j’en ai vu partout en France. En Pologne, cela existe aussi (de plus en plus, d’ailleurs) mais souvent juste sur la place principale ou dans les rues de la vieille ville. J’apprécie de prendre un verre dehors, mais les conditions que j’ai vu parfois à Paris ne m’on pas donné envie du tout : les tables juste à côté des rues très bruyantes et si près des passants qu’ils pouvainet frôler sans problème les personnes à la terrasse...
Kawiarnia w Nantes, czyli prostota formy i nieodłączne stoliki przed lokalem:)/ Un café à Nantes
Kawiarnia w Quimper (cztery w jednym: bar-café-tabac-brasserie :) ) / Un café quimperois

Piekarnio-herbaciarnia w Quimper / Boulangerie-salon de thé à Quimper
Na koniec chciałabym polecić Wam polecić ciekawą pozycję we francuskim menu (najczęściej restauracji lub herbaciarni), jaką jest café gourmand. Dostajecie wtedy espresso i kilka mini deserów, co daje możliwość spróbowania kilku słodkich przysmaków naraz :) A to, co widzicie na zdjęciu poniżej, to miniaturki deserów (w tym wydaniu bez kawy- chyba nie starczyło już na nią miejsca ;) ) w niezwykle hojnym wydaniu bretońskim - wystarczy spokojnie dla kilku osób.


Enfin, j’espère vous avoir éclairci les différences entre un café polonais et français. Gardez en mémoire- si vous allez en Pologne- que ça peut être un très bon choix pour mager bon et moins cher que dans les restaurants. Ce que j’aime bien commander en France, c’est le café gourmand, je ne l’ai pas encore trouvé en Pologne. J'ai par contre trouvé un café gourmand (sans café, en fait... )super généreux en Bretagne: la preuve ci-dessous.
Raj dla łasuchów w bretońskiej naleśnikarni w Guimiliau/ 'Le coffret de Merlin' dans la crêperie de Guimiliau

You Might Also Like

18 komentarze / commentaires

  1. Nabrałam ochoty na te słodkości z koszyka. Pysznie wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  2. I faktycznie było pyszne! :) Cieszę się, że widać to nawet na tym nienajlepszej jakości zdjęciu. Byłam tak zaskoczona, ze musiałam uwiecznić ten pokaźny deser mimo kiepskiego oświetlenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu,

    niestety w Polsce te niemal wszystkie francuskie kawiarnie serwują croissanty, które wypiekają na miejscu z...zamrożonego ciasta. W związku z tym taki rogalik wszędzie smakuje tak samo i po godzinie od wyjęcia z pieca jest już oklapnięty.

    Mało jest miejsc, które robią własne pieczywo francuskie, na prawdziwym maśle. Mało, bo i cena takiego croissanta wielu Polaków odstrasza. Dlatego z dużym rozrzewnieniem wspominam rogaliki, które ostatnio jadłam w Belgii - pyszne, puszyste, a chrupiące z zewnątrz, z wyczuwalnym masłem.

    W Warszawie jest wiele małych piekarni oferujących bardziej tradycyjne, polskie pieczywo i kanapki na zimno / ciepło. Ale raczej nie rzucają się specjalnie w oczy, ani nie są miejscami do pójścia "na kawę", bo to takie raczej sieciówki nastawione na sprzedaż różnego rodzaju pieczywa, choć niestety często również z mrożonych półproduktów :-/

    Z serdecznymi pozdrowieniami,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  4. Edith, bardzo dziękuję za podzielenie się Twoimi wrażeniami! Wiem, o czym mówisz - różnica w smaku takich croissantów potrafi być ogromna. Pewnie Cię zaskoczę (mnie samą to zdziwiło!:) ), ale podobno najlepsze croissanty robione są nie na maśle, a na margarynie! Wiem to od teściowej, a jej rodzice prowadzili piekarnię, więc zna różne takie sekrety "od kuchni" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też jestem zawiedziona francuskimi kawiarniami - dostaje człowiek kawunię w naparstku, podaną do stolika w pośpiechu i już na wstępie z oblaną filiżanką. Cała ochota przechodzi przed spróbowaniem. Poza tym, zawsze zamawiając samą kawę czuję się jak jakiś biedak. Czuję, że jako turystka powinnam zamówić coś więcej, ale nie zawsze ma się ochotę na desery!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za opinię! Teraz już wiem, że nie jestem odosobniona w swoich odczuciach. Po napisaniu tego artykułu- jak na przekór - widziałam akurat kilka miejsc serwujących przekąski i kilka rodzajów kaw - myślę, że to pewna nowość we Francji i bardzo bym chciała, by coraz więcej kawiarni podążało w tym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak mieszkałam w Poznaniu, to zdarzyło mi się być we Francuskim Łączniku, na tarcie. Od kiedy mieszkam we Francji często robię ją sama w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zatem ciekawa, jakie tarty robisz w domu: takie "na bogato" jakie są sprzedawane w Polsce czy też w prostszej, francuskiej wersji? Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale z moich obserwacji wynika, że we Francji wytrawne lub słodkie tarty to szybkie i właśnie proste danie, te, które jadłam w Poznaniu były bardziej okazałe. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Raczej dodaje do niej to co mam aktualnie pod ręką, czyli chyba bardziej na bogato,po polsku :) (boczek, tuńczyk albo kiełbasa, a na wierzchu jeszcze pomidory w plastrach i wszystko posypane ziołami prowansalskimi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam tarty. Zazwyczaj raz w tygodniu gościu ona na naszym stole : ze szpinakiem i fetą, z tuńczykiem i pomidorami, cebulowa, z gruszką i serem roquefort, tradycyjna quiche lorraine, z porem i boczkiem, etc. Szybko, prosto i przyjemnie!

      Usuń
    2. Dobrze Was rozumiem, dziewczyny: ja również jestem fanką tart! Póki co nie piekłam ich dużo, bo nie mieliśmy porządnego piekarnika, tylko mikrofalę z funkcją piekarnika, a to jednak nie to samo. Na pewno to jeszcze nadrobię ;)

      Usuń
  10. Bardzo apetyczny wpis i cieszę się, że trafiłam na Twój blog ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również się cieszę z Twojej wizyty!:)

      Usuń
  11. A mi sie wydaje, ze te roznice wynikaja przede wszystkim z tego, ze Francuzi jedza o scisle okreslonych godzinach i nie dojadaja miedzy posilkami. Jesli chcemy cos zjesc idziemy do brasserie lub do restauracji, jesli napic to do café lub brasserie. No i musimy sie przyzwyczaic do tego, ze kuchnia funkcjonuje w okreslonych godzinach, a potem sie ja zamyka. Moi znajomi z Polski zwykle nie moga tego zrozumiec, kiedy im tlumacze, ze na miescie jada sie miedzy 12 a 14, a oni sa zwykle glodni miedzy 15 a 16 ;))
    A Pain quotidien to z Belgii przywedrowal i mam wrazenie, ze takich miejsc jest w Paryzu znacznie wiecej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, jak najbardziej się z Tobą zgadzam. :)

      Usuń
  12. Ach i jeszcze jedna charakterystyczna rzecz dla francuskich kawiarni: zwroc uwage jak poustawiane sa krzesla na ulicy, widac to dokladnie na jednym z twoich zdjec! jak na widowni! tam sie po prostu siedzi jak w teatrze i pijac kawe, w skupieniu podziwia zycie na ulicy, obserwuje przechodniow... W Polsce zupelnie nie spotykane prawda?

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam takie teatralne kawiarenki. gdzie siedząc przy ulicy można obserwować ludzi. To lubię najbardziej :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń