La Maison d’été, Audierne

By 13:14 , , ,


Pamiętacie mój niedawny wpis o kawiarniach? Wspomniałam w nim, że tęsknię za polskimi kafejkami, urządzonymi pomysłowo i z dbałością o szczegóły. Jednak i we Francji można trafić na prawdziwe perełki, które docenia się tym bardziej, że jest ich niewiele.

Dans mon récent billet concernant les cafés, je vous ai avoué que les salons de thé polonais au décor soigné me manquaient en France. Néanmoins, il y a des exceptions et si je tombe sur une perle rare en Bretagne, je l’apprécie d’autant plus.



W ostatnim czasie poszukiwania pracy sprawiają, że mam okazję bywać w różnych nadmorskich miejscowościach. Za pierwszym razem, zaaferowana, zupełnie nie pomyślałam o wzięciu aparatu, czego później nie mogłam odżałować. Przedwczoraj, gdy razem z teściową wybrałyśmy się do Audierne, nie popełniłam już tego samego błędu.

Les recherches de travail m’amènent récemment dans différents endroits sur la côte. La première fois, j’étais tellement concentrée sur le côté professionnel que je n’ai même pas pensé à prendre mon appareil, ce que j’ai ensuite regretté. Avant-hier, quand je suis allée avec ma belle-mère à Audierne, je n’ai pas reproduit la même erreur.


Po obowiązkach nadszedł czas na przyjemności: spacer w okolicach portu i wizytę w kawiarni. „La maison d’été” przykuła mój wzrok już z daleka, wyglądała zachęcająco. Jednak, gdy przechodziłyśmy obok, zwątpiłam, czy to na pewno tutaj, bo witryna przywodziła na myśl bardziej sklep niż kawiarnię. Zajrzałyśmy do środka i dostrzegłyśmy w głębi trzy małe stoliki, co rozwiało nasze wątpliwości. Przekraczając próg „La Maison d’été” („letni dom”), rzeczywiście czujemy się jak w sklepie z dekoracjami: zewsząd otaczają nas piękne przedmioty. Mnie ten klimat od razu urzekł.

Après les obligations, place aux loisirs! Le temps était magnifique et on s’est baladées autour du port pour prendre ensuite une tasse de thé. La vitrine du salon de thé « La Maison d’été » a attiré mon regard déjà de loin, mais quand on passait tout à côté, je n’étais plus sûre si on était au bon endroit. La vitrine faisait penser à un magasin de déco et non pas à un café. On est quand même entrées et c’était à ce moment-là qu’on a aperçu des petites tables au fond du magasin. En franchissant le seuil de la Maison d’été, on se sent effectivement comme dans un magasin de déco : on est entouré de beaux objets. Moi, je suis tout de suite tombée sous le charme !
 

Po serdecznym powitaniu przez właścicielkę, zajęłyśmy miejsce przy stole. Przy drugim stoliku, tuż obok (część kawiarniana nie jest duża, siedzi się więc blisko siebie) siedziała już jedna klientka. Obie panie wykazały zainteresowanie moim akcentem i naturalnie wywiązała się rozmowa. W międzyczasie złożyłyśmy zamówienie: do kawy i herbaty dostałyśmy bretońskie ciasteczka (jeśli jeszcze nie znacie, gorąco polecam, nie znam lepszych ciastek maślanych!), po chwili pani przyniosła nam też po czekoladce. We Francji, zamawiając kawę, prawie zawsze dostaniemy do niej czekoladkę lub ciasteczko (najczęściej jest to niewielka wersja belgijskiego ciastka korzennego speculoos), jednak zazwyczaj przeciętnej jakości. Tutaj nasze słodkości smakowały wyśmienicie! Bardzo spodobała mi się tez klepsydra mająca pomóc w wyborze intensywności herbacianego napoju, pierwszy raz spotkałam się z takim gadżetem.

La patronne nous a accueillies chaleureusement et on s’est assises. A l’autre table, juste à côté (la partie du local occupée par le salon de thé n’est pas très grande, les tables sont donc rapprochées), il y avait déjà une cliente. Les deux dames étaient intriguées par mon « petit accent » et, spontanément, on s’est mises à parler. Entre-temps, on a  commandé : un café pour moi et un thé pour ma belle-mère. Comme accompagnement, on nous a servi une portion généreuse de délicieux gateaux bretons et un œuf en chocolat. J’ai beaucoup aimé le sablier pour le thé, pratique et joli en même temps.


Wokół stolików znajdują się lady z pysznościami: można tu kupić czekoladki (sprowadzane z innego francuskiego regionu: Alzacji) i inne słodkości, a także herbaty liściaste na wagę: ich wybór przyprawia o zawrót głowy!

On était entourées de confiseries: petits chocolats et autres friandises. Il y avait aussi des boîtes de thé, dont le choix est très varié et on peut sentir les parfums différents tant qu’on veut avant de choisir celui qui nous convient le mieux. Je sais ce que je dis : je n’arrivais pas à me décider !


Rozmowa przy kawie była niezwykle absorbująca. Czas się zatrzymał, czułam się błogo w tym bajkowym otoczeniu. Pani właścicielka nie miała nic przeciwko zdjęciom, wręcz przeciwnie, przyznała, ze miejsce jest często fotografowane i sprawia jej to radość. Po wypiciu kawy przepadłam więc na dobre wśród pięknych drobiazgów, miałam ochotę uwiecznić prawie każdy przedmiot w tym sklepie.

Nous étions si absorbées par la conversation que le temps me semblait suspendu. Je me sentais captivée par ce décor original et super mignon. La patronne était d’accord pour que je prenne des photos, elle a avoué que cela arrivait assez souvent et lui faisait plaisir. Après avoir fini mon café, je me suis donc perdue parmi tous ces jolis détails que j’avais envie de photographier un par un...
Pani właścicielka chętnie wyjaśniała, skąd pochodzą poszczególne rzeczy. Wspiera lokalną produkcję (np. ręcznie robione lampy i konfitury domowej roboty powstają w Bretanii), niektóre przedmioty sprowadza też z innych krajów europejskich, jak Anglia czy Dania.

La dame qui tient la boutique nous a expliqué  volontiers d’où provenaient les objets. Elle propose aussi bien des produits locaux (par exemple : les lampes sont fabriqués à la main en Bretagne, les confitures artisanales cuites au chaudron viennent de Concarneau) que les objets issus d’autres pays d’Europe, comme l’Angleterre ou le Danemark.
To niezwykłe, późne popołudnie na długo pozostanie w mojej pamięci a do kawiarni na pewno wrócę, jak tylko nadarzy się okazja.

Je garde cet après-midi exceptionnel bien en mémoire et je vais sans doute repasser à La Maison d’été dès que l’occasion se présentera !

You Might Also Like

15 komentarze / commentaires

  1. Ach, zazdroszczę pysznej kawy i aromatcznych ciasteczek w tak pięknej scenerii! Francuzi kawę piją, herbatę nawet też, ale takich kawiarenek w tym kraju wielu nie ma niestety... Myślę, że będąc tam poczułabym się Alicja w Krainie Czarów ;) Piękne przedmioty, cudne dekoracje - no coś wspaniałego po prostu :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tę kawiarnie trafiłam zupełnie niespodziewanie- może i Tobie się uda znaleźć jakieś urokliwe miejsce w nowej miejscowości! :) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Mój raj właśnie tak wygląda! Zabierz mnie tam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak wygląda właśnie mój raj! Zabierz mnie tam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Soniu, byłam pewna, że Ci się spodoba! Jak mnie odwiedzisz, to chętnie Cię tam zabiorę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczne miejsce. Ciekawy wynalazek te herbaciane klepsydry:).Tyle fajnych gadżetów i smakołyków, że można dostać oczopląsu:).I jaka fajna łyżeczka do kawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, aż nie wiadomo było, na co patrzeć :) A łyżeczka też od razu mi się spodobała!

      Usuń
  6. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale faktycznie francuskie bary i restauracje małą wagę przywiązują do wystroju. Chyba wynika to z nastawienia, że dobra kuchnia zawsze się obroni, nawet jeśli lokal będzie świecił pustymi ścianami. Trochę szkoda. Zawsze to milej spędzać czas w miejscu, które nie tylko dba o nasze podniebienie, ale także cieszy oko estetycznym i przytulnym wystrojem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Justyna, dzięki za ciekawe spostrzeżenie! Być może faktycznie w tym tkwi przyczyna. Lubię wymieniać się spostrzeżeniami odnośnie kraju czy kultury, bo każdy zwraca uwagę na nieco inne sprawy i szczegóły. :) Wydaje mi się, że we Francji łatwiej znaleźć restaurację z fajnym wystrojem niż kawiarnię (może też dlatego,że ta druga najczęściej łączy się z barem), ale i to zaczyna się powoli zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
  8. C'est tout à fait dans le même style que la boutique Vintage à Crozon (mais il n'y a pas de salon de thé, dommage)... Connais-tu l'Art et la Bannière à Audierne, il paraît que c'est magnifique !

    OdpowiedzUsuń
  9. Non, je ne connais pas, à découvrir! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaczynam żałować ze nie znalazłam tego blogu przed moim wyjazdem do Bretanii. Wydaje mi sie , ze nawet przechodziliśmy koło tego miejsca

    Przepięknie

    OdpowiedzUsuń