Tytułem wstępu / En guise d’introduction

By 11:17

Serdeczne dzień dobry i cześć!
Mam na imię Kasia, pochodzę z Poznania i kilka miesięcy temu wyprowadziłam się na koniec świata. To nie żarty, cytuję Wam nazwę geograficzną: Finistère, w wolnym tłumaczeniu z łaciny kraniec ziemi. Zastanawiacie się, gdzie leży to tajemnicze miejsce i jak wygląda?

Bonjour et bienvenue,

Je m’appelle Kasia, je viens de Poznań en Pologne et, depuis quelques mois, je vis au bout du monde. Ce ne sont pas des blagues, je vous cite juste le nom géographique : « Finistère » qui vient du latin et veut dire « le bout de la terre ». Vous vous demandez peut-être où se trouve cet endroit mystérieux et comment il est?



Jeśli powiem Wam, że to w Bretanii, pewnie za wiele nie pomogę. Mam wrażenie, że w Polsce znajomość tej krainy ogranicza się do wąskiego grona wtajemniczonych. Cała reszta nawet nie wie, co traci. Czas to zmienić! Krajobrazy, zabytki i różnego typu turystyczne atrakcje są tu tak zróżnicowane, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Le Finistère fait partie de la Bretagne : voici un repère de plus. Cependant, la majorité des Polonais ne savent toujours pas de ce que je parle, car la Bretagne n’est connue que par très peu de personnes. Tous les autres ne sont savent même pas ce qu’ils perdent. Il est temps de le changer ! Je vous emmène en voyage à travers cette région si riche et variée où chacun peut trouver son bonheur.



Można uznać, że mój pierwszy pobyt w Bretanii był dziełem różnych zbiegów okoliczności. Każdy kolejny natomiast wiązał się już z moim wyborem. Kiedy raz tu trafisz – przepadasz. Powrót jest tylko kwestią czasu. Zobaczymy, czy ta reguła sprawdzi się też w przypadku bloga.. ;)

On peut dire que mon premier séjour en Bretagne était l’œuvre du hasard. Depuis, j’y suis retournée à des nombreuses reprises. Une fois venu ici, on n’a plus de choix : le retour s’impose. On va voir si cette règle s’applique aussi à mon blog.. ;)



W Bretanii łatwo się zadomowić, a wiem, co mówię, bo od kilku miesięcy nie jestem już tylko gościem i przybyszem z daleka. Doceniam to, że ten piękny region Francji (jeśli do tej pory się nie domyśliliście, to teraz już wszystko wiecie) mam teraz na wyciągnięcie ręki i postanowiłam zaprosić wszystkim chętnych w wirtualną podróż.

En Bretagne, on se sent vite (comme) chez soi. Si je le dis, c’est parce que je l’ai vécu. Depuis plusieurs mois, je ne suis plus qu’une observatrice venue de loin. J’apprécie le fait que cette belle région de France se trouve maintenant à la portée de ma main et j’aimerais vous la faire découvrir.




Żebyście przypadkiem nie nudzili się w trakcie zwiedzania, przewidziane są różne anegdoty z życia wzięte. Wyposażę Was też w praktyczny przewodnik na temat różnic kulturowych, czyli o tym, jakie codzienne sytuacje mogą Polaka we Francji zaskoczyć. Dzięki temu unikniecie nieporozumień i krępujących wpadek, a być może nawet zrozumiecie sposób myślenia naszych europejskich „prawie-sąsiadów”, który czasem jednak różni się od naszego. 

Les anecdotes et les (més)aventures seront ici à l’appui du texte. J’ai prévu aussi un guide des différences culturelles entre les Polonais et les Français, sous l’angle de la vie quotidienne. Autant cela permettera aux voyageurs polonais de mieux comprendre les coutumes de l’autre bout de l’Europe, autant cela peut marcher aussi dans l’autre sens. Les francophones pourront apprendre aussi pourquoi les choses qui leur semblent évidentes peuvent étonner les étrangers.


Niezmiernie miło mi Was tutaj powitać i mam nadzieję, że blog będzie przyjemnym oderwaniem od codzienności.

Je me réjouis beaucoup de vous accueillir ici, en espérant que ces instants de découverte vous feront plaisir.
Kasia
 

P.S. Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i pochodzą z różnych zakątków Bretanii. Jeśli chcielibyście wiedzieć, gdzie dane ujęcie zostało wykonane– piszcie śmiało!

P.S. Toutes les photos ont été prises par moi, un peu partout en Bretagne. Si vous voulez connaître le nom exact de l’endroit, n’hésitez pas à m’écrire !

You Might Also Like

22 komentarze / commentaires

  1. z chęcią będę z Tobą podróżować! Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tes photos ont reussi a me donner le mal du pays.
    Bon vent a ce blog que je lirai aussi souvent qu'un emploi du temps charge me le permettra.
    Kenavo

    OdpowiedzUsuń
  3. Je crois avoir reconnu, dans le desordre, Roscoff, Concarneau, Les environs de Portsall, les environs de la pointe du Raz et les environs de St Malo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bravo! Bingo pour Roscoff, St Malo et Concarneau! Et ce qui ressemble au Raz, c'est Ouessant ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrowienia od Sałatki po grecku!!:DDD

    Ja ponieważ jestem śniadaniowym potworem - już czekam na posta o inspirujących, francuskich śniadaniach!! I życzę powodzenia życiowo(!!) i blogowo!!:DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Doroto, jak miło! Wiedz, że tworzysz jeden z moich ulubionych blogów :) Jak go odkryłam, tak się wciągnęłam, że spędziłam nad nim praktycznie cały dzień, aż przeczytałam od deski do deski! I tak właśnie zostałam stałym czytelnikiem. ;)

      Usuń
  7. I chyba czytasz mi w myślach - dziś rano myślałam nad postem śniadaniowym i pewnie taki któregoś dnia stworzę (chociażby dla Ciebie warto:) ), ale obawiam się,że francuskie propozycje są dość oklepane w porównaniu do Twoich greckich ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że dołączyłaś:) Czytam z wielką przyjemnością. Pozdrawiam i ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dziękuję :) ściskam również:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu ! Super się Ciebie czyta :) trafiłam tu przez fb ;-))
    zdjęcie świetne! pozwalasz mi przenieść się do Bretanii, mi nieznanej właśnie. Tymbardziej, dziękuję:)

    Julia K ;))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Julia, dzięki serdeczne! Cała przyjemność po mojej stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie tam! Będę zaglądać częściej - może dowiem się czegoś nowego i uniknę kolejnej językowej wpadki ;-) Pozdrawiam serdecznie z Burgundii :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie tam! Będę zaglądać częściej, może dowiem się czegoś nowego i uniknę kolejnej językowej wpadki ;-) Pozdrawiam serdecznie z Burgundii :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się! Ja z kolei chętnie będę z Tobą poznawać Burgundię od kulinarnej i turystycznej strony. A co do wpadek językowych- nie ma się co nimi przejmować, dzięki nim powstają genialne anegdoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie tutaj zawitałam przez przypadek, ale na pewno zostanę na dłużej ! Pozdrowienia z Vannes :)

    OdpowiedzUsuń
  16. PS. Przy okazji apeluję o usunięcie weryfikacji obrazkowej, która pokazuje się przy publikowaniu komentarzy : ustawienia -> posty i komentarze -> wyłącz weryfikację obrazkową ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Justyna, miło mi, że tu trafiłaś i zapraszam ponownie! :) Fajnie wiedzieć, że mieszkasz całkiem niedaleko, bardzo lubię Vannes. Dzięki za wskazówkę - weryfikacja obrazkowa faktycznie nie jest konieczna, już ją usunęłam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepiękne zdjęcia! Będę tu na pewno zaglądać i jak tylko znajdę trochę czasu to przeczytam Twojego bloga od deski do deski- ten pierwszy post bardzo do tego zachęca :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  19. Ula, dzięki serdeczne! :) Blog jest w sieci od niedawna, więc przeczytanie wszystkiego pewnie dość szybko Ci pójdzie ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja swą podróż po Bretanii z Toba zaczynam właśnie dzisiaj, nie całkiem od początku, ale po kilku postach ambitnie wróciłam do źródeł. Zainspirowało mnie spotkanie z pewnym Francuzem właśnie stamtąd. I choc nigdy nie pomyśłałabym,że będe miała cos wspólnego z tym krajem, to, ku memu zdumieniu, zaczęąłm chłonać język i zakochałam sie w obrazach, które pokazujesz. Zresztą blog w całości jest cudonie naposany - madzre,lekko i ciekawie. Cóż, dwa tygodnie spędzone na mieszanych niemiecko-francusko-włoskich pogawędkach minęły szybko, ale jakieś ziarenko miłości do języka zakiełkowało, i na pewno odnajdziesz niedługo jej ślad na moim blogu, w którym dzielę się różnościami z moimi przyjaciółmi. To niesamowite, jak czasem zrządzenie przypadków sprawia,że nasze życie nabiera innych barw, a marzenia pączkują w nas nagle i niespodziewanie. I mój blog, pisany z przerwami i kasowany, jest taką odskocznią i odważnym krokiem w nieznane:) Przeczytam z pewnością wszystko, ale już cieszę się bardzo na tę wędrówkę z Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lewkoniu, naprawdę ogromnie mi miło! Przyjemnej lektury i wszystkiego dobrego na dalszej drodze! :)

      Usuń