Francja pod lupą: Środki transportu / La France à la loupe: Les transports

By 08:57 ,


Kultowy model Citroëna/ Une voiture culte!

Są różnice kulturowe i odmienne zwyczaje, na temat których można długo się rozwodzić, jednak są i takie, które nie wymagają rozległego komentarza, dobrze jednak wiedzieć, że istnieją, zwłaszcza gdy do jakiegoś kraju wybieramy się pierwszy raz. Ja bardzo lubię tropić takie szczegóły (choć do wielu już się dawno przyzwyczaiłam i muszę się dłuższą chwilę zastanowić, co mnie kiedyś dziwiło) i z chęcią Wam je zdradzę w nowej serii na blogu: „Francja pod lupą”. Na pierwszy ogień idzie to, z czym mamy styczność od razu po wylądowaniu nad Sekwaną: środki transportu.

Les différences culturelles entre deux pays peuvent être très marquées, mais il y a aussi plein de petits détails de la vie quotidienne qu’on n’a pas tellement besoin d’expliquer, mais c’est bon à savoir. C’est à ces détails-là que je vais dédier une nouvelle série d’articles sur le blog : « La France à la loupe ». Vous allez apprendre ce qui m’a surpris (ou continue de me surprendre) en France et comment ça se passe en Pologne. Ce sera divisé par thèmes et, pour commencer, la question inévitable dès l’arrivée au pays : les transports.
Dworzec w Colmar w Alzacji. Czy coś Wam on przypomina? / La gare de Colmar en Alsace

1. W autokarach nie można jeść i zapinanie pasów jest obowiązkowe.

Dans le car, le port de la ceinture est obligatoire et on ne peut pas manger.
En Pologne, on ne fait pas trop attention ni à une chose, ni à l’autre.

2. Do autobusu/autokaru  zawsze wchodzi się przednimi drzwiami, a wychodzi środkowymi, nie ma możliwości nieskasowania biletu, ponieważ kierowca to kontroluje.

On entre dans le bus par la porte en avant et on sort par la porte arrière.
En Pologne, toutes les portes s’ouvrent en même temps pour laisser entrer et sortir, comme dans le tram ou le métro. Il vaut mieux être muni d’un billet en avance : généralement, les chauffeurs n’en vendent pas et si jamais c’est le cas, il faut faire l’appoint.

3. Przesiadając się w mieście z jednego autobusu do drugiego lub z tramwaju do autobusu, trzeba odbić bilet za każdym razem, w przeciwnym razie zapłacimy karę. Podobnie przy zakupie biletu dobowego/tygodniowego: kasujemy przy każdym wejściu do pojazdu. kasowniki zazwyczaj są wewnątrz, ale pamiętam, że w Marsylii kasowniki były tylko na przystankach tramwajowych. Trzeba się rozglądać i pilnować tej kwestii.

Il faut valider le billet à chaque correspondance.
En Pologne, il suffit de valider une fois : idem pour les billets pour la journée ou pour la semaine.
Nantes

4. Bilety na pociąg mają zmienną cenę w zależności od momentu, w którym je kupujemy. W odróżnieniu od biletów lotniczych, nie ma jednak co liczyć na promocje last minute: dobre ceny upolujemy tylko kupując z wyprzedzeniem.

Les prix des billets de train changent.
En Pologne, le prix pour un trajet en train est fixe.

5. Bilet kolejowy trzeba skasować – na dworcach są specjalne żółte kasowniki, nie mylić z również żółtymi skrzynkami na listy, pomyłki podobno są częste! ;) Obowiązek kasowania wynika z tego, że przy niewykorzystanych biletach można ubiegać się o ich wymianę lub zwrot pieniędzy.

Les billets de train se valident...et attention aux boîtes à lettres qui ressemblent aux composteurs ! ;) En Pologne, ce n’est pas le cas.

6. Od niedawna, w przypadku podróży TGV, trzeba wsiąść do pociągu kilka minut przed jego odjazdem (najpóźniej: dwie), w przeciwnym razie nie mamy gwarancji, że pan kolejarz nasz wpuści. Wszystko po to, by pociągi docierały do celu na czas. Przekonałam się na własne oczy, że ta zasada naprawdę jest przestrzegana.

Il faut monter dans le TGV quelques minutes avant le départ. J’ai bien vu les cheminôts appliquer cette règle. En Pologne, si vous avez le temps de monter, c’est bon. Les trains ne sont pas toujours très ponctuels, par contre...
Brest
7. Kierowcy przez większość roku jeżdżą przy wyłączonych światłach. Światła nie są obowiązkowe, włącza się je więc tylko wieczorem/nocą, w tunelu i przy kiepskich warunkach atmosferycznych, czyli, jak twierdzi mój mąż, kierując się zasadami „zdrowego rozsądku”.

Les feux de voitures sont utilisés très peu, comparé à la Pologne où ils sont obligatoires tout le temps, toute l’année (!) sous peine d’amende. Vous imaginez bien que mon mari a eu de nombreux appels de phares en conduisant en Pologne...

8. Autostrady są płatne w całym kraju oprócz… Bretanii. Ten przywilej, wywalczony w momencie przyłączania Bretanii do Francji, nigdy nie został zlikwidowany (choć były takie plany).

Les autoroutes sont payantes partout à part la Bretagne. Pas d’exception en Pologne ni de vieux privilèges qui durent.

9. Kierowcy muszą być bardzo ostrożni na przejściach dla pieszych: we Francji normą jest przechodzenie na czerwonym świetle. Nikt, łącznie z policją, nie zwraca na to uwagi.

Les passants traversent la rue au feu rouge et personne n’y fait attention, y compris la police. Attention, en Pologne c’est tout le contraire et vous risquez vraiment une amende si vous ne suivez pas la règle. 
Nantes
10. Popularne wśród znających się lub też zupełnie obcych sobie osób jest wspólne jeżdżenie autem do pracy czy też z miasta do miasta – w ramach oszczędności oraz ochrony środowiska, coraz więcej osób decyduje się na takie rozwiązanie, zwane ”covoiturage”. Umawiają się oni przez Internet, a spotykają w specjalnie oznaczonych miejscach: „aire de covoiturage”.

Le covoiturage est de plus en plus commun. En Pologne, pas pour le moment, inutile de chercher des aires de covoiturage ! Le covoiturage existe, mais pas tellement entre les inconnus.

11. Francuzi kochają ronda: są one dużo częstsze niż zwykłe skrzyżowania, świetnie oznakowane (generalnie bardzo dobre oznaczenia i tablice informacyjne we Francji utrudniają zgubienie się) i często ozdobione kwiatami lub wręcz udekorowane specjalnymi akcesoriami ze względu na jakąś okazję.

Il y a énormément de rond-points en France et ils sont souvent très fleuris ou décorés. Dans mon pays natal, les carrefours ‘traditionnels’ priment et les rond-points ne sont pas si jolis. Attention aussi aux directions : il arrive qu’elles ne soient marquées qu’avant le rond-point, mais ce n’est pas systématique.

12. EDIT : I ja ciągle dowiaduję się czegoś nowego! Okazuje się, że w wielu francuskich miastach 1.maja w ogóle nie kursuje komunikacja miejska. Spieszę Wam przekazać tę informację, dzięki której nie będziecie, mam nadzieję, skazani na taksówkę- w przeciwieństwie do mnie- i na ceny jak za jazdę nocną.

Moi aussi, je continue à découvrir de nouvelles choses en France! La dernière surprise en date, concernant les transport, est celle que 1 mai, dans plusieurs villes, il n’y a pas du tout de transport en commun. Sachez-le pour évitez de devoir prendre un taxi, comme moi, en tarif de nuit, en plus !
Dworzec w Gdańsku. Czy coś Wam on przypomina? ;) / La gare de Gdańsk en Pologne, cela vous dit quelque chose?:)
Jestem ciekawa, czy zdziwiły Was powyższe różnice ? Wiedzieliście o nich? Na co Wy zwróciliście uwagę, przemieszczając się po Francji?

J’aimerais connaître vos réactions: est-que ces différences vous ont surpris? Vous en connaissez d'autres?

You Might Also Like

19 komentarze / commentaires

  1. Ooo, a ja się nie zgadzam co do tych "dzielonych aut", ponieważ istnieje portal i starczy się umówić - działa także w PL :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta, wydaje mi się jednak, że w Polsce działa to na dużo mniejszą skalę, nie mówię oczywiście, że wcale :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny post! W temacie transportowym to chciałabym jeszcze poczytać dlaczego francuzi mają takie poobijane samochody i parkują 2 centymetry od drugiego auta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Soniu, a gdzie się z tym spotkałaś? Myślę, że nie jest to reguła a fatalne parkowanie (i, co za tym idzie, poobijane auta)zdarza się głównie w Paryżu i może jeszcze na południu Francji. W Bretanii jak i w pozostałych częściach kraju raczej tego nie zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kiedy mieszkam we Francji, to zdążyłam już się zapoznać z tymi zasadami. Poobijane samochody to rzeczywiście norma u nas, na Południu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witajcie, dorzuce i ja cos od siebie, bo temat bardzo "pojemny".
    Covoiturage dziala coraz prezniej w calej europie. Najpopolarniejsza strona francuska covoiturage.fr wlasnie dolaczyla do firmy Blablacar i mienia nazwe na Blablacar.fr.
    Dzialaja tez preznie w Polsce : http://www.blablacar.pl/ oraz w paru innych krajach : Niemcy Hiszpania, Portugalia, Wlochy...

    Zgadzam sie, ze poobijane samochody i 2 cm odleglosci miedzy autami to typowe dla regionu paryskiego i calego poludnia Francji. Po prostu brak miejsc, za duzo samochodow, a na poludniu jeszcze dochodzi inny nieco temperament. Choc daleko im do Wlochow :)

    Sama wiem po sobie, ze jak krazysz i krazysz po ulicach w poszukiwaniu wolnego miejsca, o przychodzi taki moment, ze wcisniesz sie w najmnijsza dziure. Dlatego nie warto miec nowego samochodu, bo jak nie ty komus, to ktos tobie go szybko "ochrzci". A najlepiej nie miec go wcale :)
    Pod tym wzgledem Bretania i polnocno-wschodnia czesc Francji sa bardzo porzadne :)
    Tak ronda to typowo francuskie rozwiazanie. Widzialam nawet ronda z dwiema drogami wjezdzajacymi/wyjezdzajacymi. To nie zart !
    Pozdrawiam i milego dnia
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika, serdeczne dzięki za tak obszerny komentarz i również życzę Ci udanego dnia!:) Temat jest faktycznie obszerny, zachęcam do dodawania własnych spostrzeżeń, bo zapewne nie ujęłam wszystkiego ;)

      Usuń
  7. Ja niestety Francji za dobrze nie znam, mimo, że mieszkam niedaleko południowej granicy, ale będąc w Paryżu wpadłam w lekkie przerażenie, zwłaszcza związane z przechodzeniem pieszych w każdym miejscu i bez względu na kolor światła... Najbardziej uderzyły mnie dwie rzeczy, nadmierne używanie klaksonów i ogólny chaos, który pewnie spowodowany był tym, że Paryż jest ogromnie zakorkowany i zatłoczony. Tak sobie myślę, że szkoda, że nie wpadłam na taki post zanim pojechałam do Paryża, szok byłby mniejszy :)

    Pozdrawiam z Kraju Basków ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anno, dzięki za odwiedziny i komentarz :) Twoje słowa przypomniały mi o moim pierwszym samodzielnym (po wymianie szkolnej)kontakcie z Paryżem. Wysiadłam z autobusu na Place de la Conorde i...bałam się przejść na drugą stronę ulicy. Concorde jest wielkim rondem, gdzie panuje totalny chaos i, właśnie, hałas klaksonów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak, Francja słynie z urodzaju rond:). Na jednym z nich, nie pamiętam dokładnie w jakiej małej miejscowości, stoi Statua Wolności - dużo mniejsza od oryginału ale i tak robi wrażenie.Podróż TGV to chyba fajne przeżycie co?

    OdpowiedzUsuń
  10. Mo., co do ronda ze statuą to obstawiałabym Colmar, bo to miasto rodzinne jej autora, Bartholdiego. :) O tak, podróz TGV pierwszy raz była dla mnie nie lada atrakcją, ale wiadomo, że do dobrego łatwo się przyzwyczaić ;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przydatny post! Złagodzi niejednej osobie zderzenie z francuską rzeczywistością:) Przy okazji dorzucę także moje 3 grosze.
    1. Wybierając się do mniejszego miasta, należy pamiętać, że sieć komunikacji miejskiej nie jest zbyt dobrze zorganizowana. Żeby dostać się na drugi koniec Vannes, muszę przesiadać się dwa razy. Czas podróży : 40 minut. Wolę rower :)
    2. Podobnie sytuacja się przedstawia, jeśli chodzi o autobusy, które kursują miedzy różnymi miejscowościami. Jeden rano, jeden wieczorem. Bez własnego samochodu jesteśmy zwyczajnie uziemieni.
    3. Francuzi dbają o rowerzystów: liczne ścieżki rowerowe + możliwość wypożyczenia roweru.
    4. Francuscy kierowcy są zazwyczaj uprzejmi. Stosunkowo często przepuszczają pieszych na pasach i innych kierowców. Przy okazji nie zapominają podziękować ruchem ręki (piesi również dziękują). Mają tylko jedną wadę : nie wrzucają kierunkowskazu.:P

    Podsumowując, według mnie najlepiej jest się po Francji przemieszczać samochodem lub pociągiem. I niech żyje Bretania z darmowymi autostradami !!! :)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, dzięki za fatygę i Twoje uzupełnienia :) To wszystko prawda! Pamiętam, jak pracowałam w Twoich okolicach- na terenie Morbihan i przemieszczanie się w wolne dni bez auta kończyło się tak, że zamiast czekać pół dnia na autobus,zeszłam pieszo kawał wybrzeża :) Na wakacjach i przy ładnej pogodzie była to fajna opcja, ale w pozostałych warunkach niezbyt praktyczna.
      A niewłączanie kierunkowskazu przy wszechobecnych rondach jest dość problematyczne, delikatnie mówiąc ;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  12. W Polsce też nam niedawno wprowadzili promocyjne ceny biletów kolejowych jeśli się kupi z odpowiednim wyprzedzeniem ;) EUROPA :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam kilka miesięcy temu, że miało to być wprowadzone, ale nie byłam pewna, czy faktycznie funkcjonuje! ;)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wlasnie natknelam sie na Twojego bloga i zaczynam czytac, bo zapowiada sie ciekawie. Pozdrawiam serdecznie. Monika

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki, Monika! Przyjemnej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Francuscy kierowcy... temat rzeka ;) Doznałam jednak szoku, gdy widziałam mężczyznę parkującego na... rondzie (!) i biegnącego po bagietkę... ;)

    OdpowiedzUsuń