Francja pod lupą: Posiłki i etykieta przy stole / La France à la loupe: Les repas et les bonnes manières

By 12:40

Paryż, dzielnica Le Marais / Paris, le quartier Le Marais
Tak, to już kolejny post na temat różnic kulturowych traktujący o jedzeniu (inne możecie poczytać tutaj). Jest to jednak temat-rzeka, a gastronomia to jeden z filarów francuskiej kultury, dlatego dziś chciałabym opowiedzieć Wam, jakie różnice zauważyłam przy zachowaniu przy stole i podejściu do posiłków w Polsce i we Francji. Mam nadzieję, że pozwoli Wam to lepiej zrozumieć francuską kulturę, uniknąć gaf przy stole jak i krępujących sytuacji.

Oui, encore un autre article sur les différences culturelles qui traite de la gastronomie (vous pouvez voir les autres ici). Deux mots pour me justifier : je trouve qu’en France c’est un sujet sans fin et que l’art de manger constitue une des bases de la culture française. Je vais vous expliquer, cette fois-ci, quelles différences j’ai remarquées entre la Pologne et la France quand il s’agit des repas et des bonnes manières à table. J'espère que cela aidera à comprendre l'autre et à éviter des gaffes.

1. Francuzi jedzą posiłki wspólnie.

Wiem, że w wielu polskich domach też dąży się do tego, by spotykać się przy stole, ale jest to obiektywnie trudniejsze niż we Francji. W Polsce godziny pracy czy zajęć w szkole są tak różne, że często każdy je o innej porze i trudno zsynchronizować całą rodzinę. We Francji pory posiłków są stałe, a wspólne zjedzenie posiłku priorytetowe: czeka się z nim na osobę, która jako ostatnia przychodzi do domu. Nie zapomnę, jak podczas licealnej wymiany wróciliśmy z wyprawy do Normandii po 23, a goszcząca mnie rodzina czekała na mnie z ciepłym posiłkiem. Byłam w szoku, że nie zjedli sami wcześniej! (nie mówiąc o tym, że o tej porze ja chciałam iść spać, a nie jeść trzydaniową kolację… ;) ) Wyjątkiem jest obiad: ten każdy je osobno w pracy czy w szkole, chyba że któreś z rodziców nie pracuje lub pracuje na tyle blisko domu, by odebrać dzieci w południe i wspólnie zjeść obiad.

Dans la famille française, on se retrouve tous à table.

Les Polonais essaient de les faire aussi, mais c’est beaucoup plus difficile, chacun ayant un rythme très différent de la journée. Les horaires variables font que c’est beaucoup plus facile de manger ensemble le week-end que dans la semaine. Comme je vous l’ai déjà expliqué, souvent, il n’y a pas varaiment de pause à midi, ou elle est très courte, ou elle tombe à des moments différents de la journée : à 13h pour l’un et à 15h pour l’autre. Résultat ? Il y en a qui prennent un repas chaud en rentrant à la maison à 17h, alors que les autres ont mangé vers 14h : difficile de se synchroniser pour avoir faim tous au même moment le soir... On ne s’attend pas forcément non plus : si la dernière personne rentre à 21h, le reste de la famille aura mangé avant. Je me rappelle le choc quand, lors de l’échange scolaire, nous sommes rentrés d’une excursion lointaine très tard (après 23h) et la famille d’accueil m’attendait pour prendre ensemble un repas chaud! Entre parenthèses, j’avoue que à cette-heure ci, j’avais plutôt envie d’aller directement au lit plutôt que de manger un grand repas, mais pas le choix ! ;)

2. Posiłek jest dobrą okazją do spotkania.

Przy stole siedzi się długo i rozmawia: nie tylko w gronie rodziny, ale także znajomych. Mimo że w Polsce zaczynamy coraz częściej jeść na mieście z przyjaciółmi, daleko nam do Francuzów, dla których jest to bardzo częsta praktyka, także w ciągu tygodnia.

Le repas est une bonne occasion pour se retrouver entre amis.

Depuis un certain temps, les Polonais mangent plus à l’extérieur, ce qui n’était pas vraiment dans les mœurs avant : on s’invitait les uns les autres plutôt à la maison. Et on est loin encore des habitudes françaises où c’est quand même très fréquent de manger ensemble lors de la pause déjeuner ou le soir, même en semaine. J’ai remarqué qu’avec mes copines en Pologne on prend facilement un café , un verre ou un en-cas en ville, mais pas tellement un vrai repas.
Paryż, dzielnica Le Marais / Paris, quartier Le Marais
3. Dla gości szykuje się jedno danie główne.

Od zapraszania gości do domu Polaków może odstraszać masa przygotowań, w końcu nie każdy ma ochotę spędzać w kuchni pół dnia przed podaniem kolacji na stół. Francuzi nie zawracają sobie tym głowy: gotują jedno danie główne, do tego przystawka, deser i gotowe! Nikt nie wybrzydza, je się to, co podane, a najważniejsze jest spotkanie.

Quand les Français s’invitent à la maison, ils cuisinent simple.

Ce le contraire des Polonais : la réception veut dire beaucoup de petits plats et donc beaucoup de préparatifs. Il faut que la table soit bien remplie et on goûte un peu de plusieurs mets préparés. C’est super, sauf que ça peut décourager de récevoir souvent. Je préfère l’approche française : on fait dans la simplicité, entrée, plat, dessert et c’est la rencontre qui compte !

4. Nietaktem jest dzwonienie w porze posiłku, zwłaszcza w przerwie obiadowej.

U nas w sumie nie bardzo wiadomo, kiedy ktoś je obiad, więc nie ma takich sztywnych zasad. We Francji unikajcie jak ognia prób załatwiania spraw zawodowych między 12 a 14.

C’est impoli de déranger quelqu’un lors de la pause déjeuner.

En Pologne, c’est difficile de savoir quand notre interlocuteur mange ;), d’où le manque de cette règle de ne pas appeller à midi.

5. Gdy udajecie się gdzieś w porze obiadu/kolacji, posiłek będzie wzięty pod uwagę.

Zarówno przy spotkaniach formalnych, jak i towarzyskich, nie do pomyślenia jest ominięcie posiłku. Jeśli jesteście więc umówieni w porze obiadu lub kolacji, na pewno zostało to wzięte pod uwagę: albo zorganizowany jest zimny bufet, albo wyjście do restauracji. Podobnie przy wieczornych wyjściach do pubu: piwo piwem, ale zjeść coś trzeba!

Si vous avez un rendez-vous à l’heure de repas, il sera prévu dans le programme.

Faites attention à cela en Pologne, le fait de manger est secondaire et pas toujours pris en compte : il vaut mieux toujours demander comment ça se passera. Par exemple, si on sort en ville entre amis à 20h, prendre un verre, il y aura des personnes qui auront mangé avant, d’autres iront acheter quelque chose vite-fait et les autres ne mangeront qu’à leur retour à la maison ou peut-être pas du tout. Impensable en France, non ?
Rennes
6. Przy stole niezwykle ważna jest etykieta i zwroty grzecznościowe.

Ogólnie rzecz biorąc, Francuzi przykładają do tego dużą wagę i bardzo Was na to uczulam, bo sama z biegiem czasu zdałam sobie sprawę, że różnice kulturowe w tym zakresie mogą sprawić, że będziemy postrzegani jako źle wychowani. Gdy chcemy nalać sobie wody, najlepiej zapytać osoby siedzące obok nas, czy też chcą się napić i najpierw je obsłużyć. Nie zaczynajmy jedzenia, póki wszyscy nie mają dania na talerzu (chyba ze gospodarz będzie nalegał, w przypadku potraw, które szybko stygną), pytajmy, czy możemy wziąć dokładkę i, jeśli zostało już niewiele, czy na pewno nikt już nie chce się poczęstować i możemy skończyć. Aha, dzieci często pytają też rodziców o pozwolenie, czy mogą się poczęstować lub wziąć dokładkę. Jeśli chcemy, by ktoś nam coś podał ze stołu, dobrze jest użyć długiej formułki: (Est-ce que) tu peux me passer le sel, s’îl te plaît, Marie?, dosłownie: (czy) możesz podać mi sól, poproszę, Marie? Dobrze widziane jest, by zjeść swój posiłek do końca. Mam wrażenie, że w Polsce nie zwraca się na to wszystko aż takiej uwagi, że jemy bardziej swobodnie (à la bonne franquette).

A table, les bonnes manières et les formules de politesse sont très importantes.

Je ne veux absolument pas dire que les Polonais soient mal élévés, mais lors des repas, on n’attache pas la même importance aux formules de politesse. Par exemple, à la place de: « (Est-ce que) tu peux me passer le sel, s’îl te plaît, Marie? », en Pologne, on dirait simplement : « Tu peux me passer le sel ? » ou « Tu me passes le sel ? » sans que cela soit mal vu. Au fil du temps, j’ai remarqué aussi les petits gestes très apprécies par les Français à table : le fait de servir de l’eau à son voisin, de ne pas commencer à manger tant que tout le monde ne soit pas servi,de demander si on pouvait finir un plat etc. Tout ceci est peut-être évident pour les francophones, mais pas pour tout le monde.

7. Przy stole używa się materiałowych serwetek.

Serwetek używa się we Francji na co dzień i najczęściej są one materiałowe, choć możemy trafić też na papierowe. U mojej teściowej każdy ma obrączkę na serwetkę ze swoim imieniem- oprócz mnie, ze zrozumiałych względów- dzięki czemu wiadomo, która jest czyja (w domu nie pierze się ich raczej po każdym użyciu).

On se sert des serviettes en tissu.

En Pologne, à part les restaurant, cette habitude n’existe pratiquement pas. Au quotidien, à la maison, on n’utilise pas les serviettes et pour les plus grandes occasions, ce seront des serviettes en papier. Vous chercherez en vain les ronds de serviette dans une maison polonaise (ainsi qu’un rond avec mon prénom chez ma belle-mère, mais ça, c’est une autre histoire...).
Paryż, dzielnica Le Marais / Paris, quartier Le Marais
8. Przy jedzeniu nie włączamy telewizora.

Zdarzało mi się bywać w wielu francuskich domach i naprawdę nigdy nie zdarzyło się, by podczas spożywania posiłku był włączony telewizor. Wiem, że w Polsce to też nie reguła, ale jednak się zdarza, osobiście bardzo tego nie lubię.

Quand on mange, on éteint la télé.
En Pologne, ça arrive parfois qu’elle reste allumée, ce que je n’apprécie pas du tout. Peut-être que certains Français le font aussi, mais moi, je ne l’ai jamais vu.

9. Niezwykle popularne są pikniki.

„Piknikiem” nazywane jest jedzenie na dworze, nawet jeśli polega ono tylko na wzięciu ze sobą kanapki do parku w przerwie obiadowej- nie musi być to wcale wielki kosz piknikowy. Francuzi uwielbiają jedzenie na dworze i pikniki organizują przy każdej możliwej okazji (lub jej braku): z dziećmi w parku, na plaży podczas wakacji, z koleżankami na ławce w przerwie obiadowej.

Les pique-niques sont très communs.
En polonias, nous avons un mot pareil : « piknik », mais il évoque tout autre chose : le fait de faire une balade, par exemple à vélo et de prendre des bonnes provisions pour se poser ensuite sur une couverture pour manger... autant vous dire quelque chose qui n’arrive qu’en été et plutôt rarement. On a beaucoup moins l’habitude de manger dehors (dommage !), en partie à cause du climat, sans doute. Moi, j’aime bien cette habitude française de manger dehors dès qu’on peut, à la bonne franquette.


10. Jeśli odmówimy (dokładki, deseru), nikt nie będzie nalegał.

Akurat tutaj nie sprawdza się zasada, która mogłaby nam przyjść do głowy: „wypada najpierw odmówić, zapytanie na pewno będzie ponowione”. Jednak we Francji nie jest wcale tak, jak w Polsce u babci (jesz, czy tego chcesz, czy nie i na nic Twoje odmowy;)) ) i musicie liczyć się z tym, że gospodarz nie będzie nalegał. Lepiej odpowiadać więc od razu szczerze: „Oui, je veux bien” (tak, poproszę), albo „Non, merci” (nie, dziękuję).

Si on refuse de (re)prendre quelque chose, le hôte n’insistera pas.

En Pologne, on a tendance d’insister et de reproproser aux invités de se servir (chez la grand-mère, ça durera tant que vous dites  « oui » ;) ), c’est donc assez commun de dire « non, merci » pour la première fois. On peut dire que c’est vu comme poli et comme de toute façon c’est suivi d’un « Tu es sûr ? », on peut toujours changer d’avis. En France, j’ai remarqué qu’on n’insistait pas vraiment, alors autant répondre franchement tout de suite !
Jak zwykle, jestem bardzo ciekawa Waszych reakcji i obserwacji, które uzupełnią moją listę, czekam na nie z niecierpliwością !

Comem d’habitude, je suis imaptiente de connaître vos réactions et vos observations pour compléter ma liste. Merci d’avance !

You Might Also Like

25 komentarze / commentaires

  1. Potwierdzam z autopsji wszystko co napisałaś. Do tej pory w domu mojego compagnon (a minie niedługo 7 lat!) dba się o to, żeby traktować mnie wyjątkowo, np. to mnie nakłada się pierwszej. Pamiętam również mój pierwszy obiad u nich. Chciałam zrobić dobre wrażenie i jadłam jak ptaszek z myślą, że wcześniej czy później pani domu zaproponuje mi dokładkę. Owszem zaproponowała, ale ja polskim zwyczajem odmówiłam, czekając na kolejną propozycję i w efekcie odeszłam od stołu trochę głodna ;) Bardzo szanuję francuską tradycję celebrowania posiłków. Zacieśnia ona więzi rodzinne i z chęcią przeniosłabym ją na grunt polski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz podobne doświadczenia. Posty w tej serii są oparte na moich wieloletnich obserwacjach Francuzów, ale mimo wszystko trochę się obawiam uogólnień. Moja teściowa też zawsze nakłada mi jako pierwszej, co jest miłe, ale mnie czasem trochę męczą te wszystkie konwenanse. ;)) PS. Przy okazji, gratuluję pięknego, długiego stażu! :)

      Usuń
  2. Francuzi rzeczywiscie maja inna kulture jedzenia niz my Polacy. Oni w pewien sposob celebruja kazda wspolna chwile w przerwie na lunch czy podczas kolacji. Co ciekawe na deserek czesto je sie ... serek :)
    A po posilku naturalnie - kawka :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, brakuje mi jednego elementu w tym opisie: jestesmy we Francji i ani slowa o winie i ich kulturze picia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, słusznei się upominasz, byłoby co najmniej dziwne pominąć ten element.. ale ja po prostu nie chciałam się powtarzać. Pisałam już o kulturze picia tutaj: http://bretonissime.blogspot.fr/2013/04/podano-do-stou-table.html, tu: http://bretonissime.blogspot.fr/2013/06/francuski-przepis-na-linie-le-regime-la.html, wspomniałam też o tym tu: http://bretonissime.blogspot.fr/2013/06/francja-pod-lupa-w-restauracji-la.html :)

      Usuń
  4. Fakt faktem, ja jeszcze we Francji nie byłam i nie mogłam doświadczyć ich wszystkich tradycji odnośnie spożywania posiłków. Często jednak goszczę Francuzów u siebie w domu, gdyż mój chłopak pochodzi z Francji i często przyjeżdża ze znajomymi. Od razu jednak dwie rzeczy są pewne:
    1. Gdy pierwszy raz przyjechałam z moimi gośćmi do domu na obiad, moi rodzice byli już po obiedzie, więc normalnym dla mnie było zacząć posiłek bez zwlekania na nich, za co zostałam upomniona przez mojego chłopaka, że musimy poczekać do momentu, aż moi rodzice usiądą z nami przy stole.
    2. Drugą rzeczą, do której nie mogłam się przyzwyczaić to fakt, że Francuzi naprawdę traktują jedzenie jako sacrum i jeśli spóźnią się na inne spotkanie tylko dlatego, że spożywają posiłek świat się przecież nie zawali :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podzielenie się Twoimi spostrzeżeniami! :) Dobrze to ujęłaś, dla Francuzów jedzenie to naprawdę sacrum, organizuje im cały dzień, a dla Polaków to jednak priorytet życiowy nie jest. ;)

      Usuń
  5. czarujesz tym co piszesz fotografiami to w jaki sposob przekazujesz nam tą wiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za tak miłe słowa! :)

      Usuń
  6. A ja spotkałam się z oglądaniem telewizji podczas obiadu, choć przyznam, że robiły to osoby starsze które przebywają zazwyczaj same - może stąd ta różnica

    OdpowiedzUsuń
  7. Z zaciekawieniem przeczytałam i bardzo podoba mi się to celebrowanie posiłków z rodziną czy znajomymi, no i bez telewizora co u nas już rzadko spotykane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moj compagnon (Belg) byl lekko zdziwiony, ze w restauracji w Polsce prawie natychmiast jak zjedlismy, kelner zabral talerze. Dla niego byl to znak, ze chce nas sie pozbyc ;) W Belgii czy we Francji sprzata sie ze stolu dopiero po wyjsciu. Ja nad tym ciezko ubolewam, bo nie mam miejsca na rece ;) W domu L. sprzata od razu po posilku smiejac sie, ze robi à la polonaise.

    A propos materialowych serwetek - bylo to dla mnie koszmar wycierac buzie tygodniowymi, poplamionymi serwetkami, blee. Zdecydowanie wole papierowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, nie zwróciłam wcześniej uwagi na to sprzątanie ze stołu. Dlatego tak bardzo lubię, jak dopisujecie Wasze obserwacje. :) A co serwetek, hmm, podzielam Twoje zdanie... ;) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. ja byłam w paryskim domu gościem przez tydzień i zaskoczyło mnie to, że oni faktycznie na deser jedzą sery..;_D W lodówce zawsze zapas serów i po obiedzie deska na stół - sery i dotatki - myslałam, ze to takie już bardziej restauracyjne nawyki. No i jeszcze pamiętam, ze strasznie dużo wody piją Francuzi przy posiłkach, nawet do zupy..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz! Jeśli chodzi o wodę, to faktycznie, pije się jej naprawdę sporo. Ciekawe jest to, co myślałaś o serach, bo w rzeczywistości jest odwrotnie - bardzo rzadko zamawia się je w restauracji, za to w domu jest to na porządku dziennym. Ja zauważyłam jednak, że rzadko zastępują deser, najczęściej je się i kawałek sera, i potem coś słodkiego. :) Pisałam o tym tutaj: http://bretonissime.blogspot.fr/2013/04/podano-do-stou-table.html

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o wodę to należałoby dodać, że piją często zimną z dystrybutora do obiadu, co dla Polaków może wydać się dziwnym zwyczajem. Z kolei Francuzi postrzegają dziwnie picie soku czy herbaty do obiadu. W restauracjach często stoi karafka z kranówą, którą zawsze dostaje się gratis. Pytałam kiedyś Francuza dlaczego ciągle piją wodę do posiłków a nie np.sok. Odpowiedział, że tylko tak poczuje dokładnie smak obiadu. Dziwnym zwyczajem dla nas jest też sałata z sosem vinegrette na entree jedzona bez niczego. Ja wolę sałatę jeść razem z pozostałymi składnikami posiłku. No i jeszcze pieczywo po posiłku jak ja to mówię"na dopchanie". Mój facet był zdziwiony, że w polskiej restauracji często nie dostaje się go gratis a trzeba go dokupić.

      Usuń
  10. To niezwykle cenny blog i wyobraźcie sobie, że znalazła go moja francuska znajoma, która doskonale wie że pokochałam Bretanię :) Wróciłam zaledwie tydzień temu z Plouhinec blisko Lorient wiec calkiem niedalego Brest. Mam wiele podobnych zdjęć ale absolutnie nie jestem profesjonalistką więc do Twoich mi baaardzo daleko Kasiu :P
    Doświadczyłam chyba wszystkich sytuacji o których piszecie. Serwetki materiałowe, ten pomysł nawet mi się spodobał względem dbania o środowisko więc przeniosłam go natychmiast do siebie :) W kwestii serów ...UWIELBIAM JE więc jeszcze jak mieszkałam w Polsce (od 3 lat mieszkam na Ibizie) raczej sporo ich jadłam i często z konfiturą, moja lodowka zawsze zawiera jakis ser tyle że teraz FRANCUSKI parce que heureusement, na wyspie mamy oryginalną Fromagerie a że mon amour jest francuzem, normandczykiem to często się tam zaopatrujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelino, miło Cię wirtualnie poznać. Serdecznie dziękuję za komentarz, jestem mile zaskoczona, że bloga poleciła Ci francuska znajoma. :) Ja też nie jestem profesjonalnym fotografem, ale bardzo dziękuję za komplement! ;)

      Usuń
  11. Ça fait plaisir de découvrir ces différences culturelles, merci pour ton article ! Après, ça dépend bien sûr de chaque famille. Pour ma part, en France, j'ai à chaque fois beaucoup de pression pour reprendre quelque chose à table. Et aussi "non" veut souvent dire "oui" et "oui", "non". Il faut lire entre les lignes, contrairement à ce que j'ai l'habitude au Québec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merci pour ton commentaire, c'est intéressant ce que tu dis! J'essaie de prévenir mes lecteurs des différences culturelles pour qu'ils se sentent plus à l'aise en séjournant en France, mais, bien sûr, il faut toujours envisager les exceptions et les surprises.;)) Mais c'est ça aussi qui fait le charme des voyages. :)

      Usuń
  12. Dorzucila bym jeszcze alkohol, ktory pija na poprawe trawienia. Bylam na kolacji u francuskiej rodziny, kiedy podczas posilku zapytali czy napije sie whisky, odmowilam, nie przywyklam do picia tak mocnego alkoholu podczas jedzenia, powiedzieli ze to bardzo zdrowe, danie ktore jedlismy bylo bardzo ciezkie, byly to slimaki, ktore sa przyzadzane w masle, jemy je z bagietka. Fajna sprawa ;) kieliszek dobrego alkoholu na dobracnoc;) Zgadzam sie z wszystkim co napisalas;) aa i jedza strasznie wolno... hm ;) deser obowiazkowo;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam to celebrowanie jedzenia, Francuzi i Wlosi sa w tym mistrzami! :)
    W Polsce trudno tak na codzien w natloku zajec (co nie oznacza, ze mamy ich wiecej niz reszta Europy, po prostu pewnie mamy inne priorytety :P ) spokojnie usiasc z bliskimi i celebrowac, choc z moim narzeczonym Polako-Wlochem staramy sie jak najczesciej.
    Na wyjazdach natomiast jest to dla nas punkt kulminacyjny- po zwiedzaniu usiasc w milej knajpie, ze znakomitym jedzeniem i rozmawiac i zachwycac sie smakami i nowymi doswiadczeniami! Mozna tak siedziec godzinami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny blog ,cieszę się , że na niego trafiłam ;-)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń