Pierwszy rok "na emigracji" / Ma première année en France

By 13:24 , ,


Ostatnio zorientowałam się, że minął już rok od czasu mojej przeprowadzki do Francji. Postanowiłam podzielić się kilkoma przemyśleniami na ten temat, powiedzieć Wam, czego mnie ten rok nauczył, co mnie zaskoczyło. Wiele pisze się o emigracji w kontekście totalnej zmiany, gdy trzeba nauczyć się języka, poznać kraj. Mnie ten etap adaptacji ominął, nie zabrakło jednak innych wrażeń. Jestem bardzo ciekawa, czy Wasze doświadczenia pokrywają się z moimi, dlatego jeśli mieszkacie lub mieszkaliście za granicą, napiszcie, jak to u Was wyglądało.

Récemment, je me suis rendu compte que cela faisait déjà un an depuis que je me suis installée en France pour de bon. J’aimerais partager avec vous mes réflexions autour de ce sujet. On parle souvent d'une période d’adaptation quand on déménage dans un pays dont on ne connaît ni la langue, ni la culture. Or, ce n’était pas mon cas, mon vécu est donc forcément différent. Ce serait très intéressant pour moi de savoir comment cela s’est passé dans le cas d’autres personnes, alors, s’il y en a parmi vous qui vivent ou ont vécu à l’étranger, n’hésitez pas à partager vos expériences et conseils !

Mało kontaktów to duży problem.

Liczyłam się z tym, że będzie mi brakowało rodziny i przyjaciół, i że na nawiązanie nowych relacji muszę dać sobie czas. We Francji zdałam sobie sprawę jak ważna jest sieć znajomych nie tylko na płaszczyźnie towarzyskiej, ale i zawodowej. W Polsce specjalnie się nad tym nie zastanawiałam, miałam wrażenie, że wszystko toczy się płynnie i dzieje niejako „samo z siebie”, dla przykładu: jedna praca pociągała za sobą drugą (a tak naprawdę wiele spraw miało swój początek gdzieś w relacjach międzyludzkich). Kontakty otwierają wiele drzwi i nie mam tu na myśli „załatwiania” pracy, ale na przykład zwyczajnej burzy mózgów: każda osoba, zwłaszcza dobrze znająca lokalne realia, może podsunąć nam pomysł, na który sami byśmy nie wpadli.

Le réseau est d'une grande importance.


Je savais bien que la famille et les amis allaient me manquer et qu’il me faudrait du temps pour tisser de nouveaux liens d’amitié en Bretagne. En revanche, je ne réalisais pas à quel point le réseau facilitait les choses au niveau professionnel. En Pologne, j’avais l’impression que tout marchait « tout seul » pour moi : une mission enchanaît l’autre, les propositions de travail ne manquaient pas, mon portable sonnait sans que je fasse des démarches particulières. Et oui, tout cela, c’était grâce au réseau qui se développait de manière naturelle sans que je m’en aperçoive. Imaginez le contrast, quand arrivée à Brest, je ne connaissais presque personne. Les échanges, surtout avec des locaux, aident dans une grande mesure à savoir comment orienter son parcours, où tenter ses chances, comment s’y prendre.

Szukanie pracy zagranicą uczy pokory i cierpliwości.

To trudna życiowa lekcja, ale na pewno wzmacnia i hartuje, by mimo przeszkód iść dalej, nie poddawać się, nie zniechęcać (o co niełatwo!) i szukać nowych rozwiązań. Myślę, że o ile niezgoda na zastaną sytuację jest potrzebna, by starać się ją zmienić, o tyle ciągła wewnętrzna walka jest na dłuższą metę wyczerpująca: zmagania z czynnikami zewnętrznymi to wystarczające obciążenie.

La recherche d’emploi à l’étranger est une leçon de patience et d’humilité.


Ce n’est pas évident comme situation, le manque de stabilité étant fatiguant à la longe, mais toute épreuve aide à se former. Cela m’apprend à pérséver malgré tout, à me motiver en toutes circonstances et à chercher de nouvelles solutions. Il y a quelques mois, j’avais beaucoup de mal à accepter que ma  situation professionelle soit si précaire en France. Cette « révolte intérieure » est importante, à mon avis, pour essayer de changer les choses, mais, à fortes doses, cela détruit plus qu’autre chose. Maintenant, j’apprends à être bien avec moi-même quoi qu’il arrive pour faire face aux difficultés ‘extérieures’ : depuis que je me dis cela, ça va beaucoup mieux.

Można poznać się na nowo i wciąż przekraczać siebie.

Przeprowadzka pociągnęła u mnie za sobą mnóstwo zmian i nowych sytuacji na co dzień, co oznacza także poznawanie i analizę swoich zachowań w tym kontekście. Wyjazd z ojczyzny i zostawienie wszystkich dotychczasowych punktów zaczepienia sprawia, że opuszczamy bezpieczną ‘strefę komfortu’. Czeka nas mnóstwo wyzwań ale i możliwości, bo zmienia to punkt widzenia: myślę, że na nowe projekty odważymy się paradoksalnie zagranicą łatwiej, bo przecież wiele kroków wymagających odwagi już za nami.

On peut se redécouvrir et dépasser ses limites.

Qui dit être expatrié, dit : nouveautés, changements et différences, tous les jours. Dans ce nouveau contexte, loin de notre ‘zone de confort’, on a la possibilité de se redécouvrir et surtout, de se dépasser. Confronté aux multiples défis, on s’ouvre aussi aux nouvelles chances. Si on a eu assez de courage pour tout laisser dans son pays et recommencer ailleurs, il est fort probable qu’on va oser réaliser d’autres projets que l’on n'aurait pas fait chez soi (pour moi: ce blog, à titre d'exemple).
ouveau contexte, loin de notre ‘zone de confort’, on a la possibilité de se redécouvrir et surtout, de se dépasser. Confronté aux multiples défis, on s’ouvre aussi aux nouvelles chances. Si on a eu assez de courage pour tout laisser dans son pays et recommencer ailleurs, il est fort probable qu’on va oser réaliser d’autres projets que l’on n'aurait pas fait chez soi (pour moi: ce blog, à titre d'exemple).

Spoglądanie w przeszłość i porównywanie się do innych nic nie wnoszą.

W chwilach słabości, zdarzało mi się czasem złapać w pułapkę myślenia: „w Polsce już dawno miałabym ciekawą pracę”, „może pojadę do Polski popracować kilka miesięcy i wrócę z nowym doświadczeniem, skoro nic się tu nie rusza”, „wszyscy znajomi w Polsce pracują, a ja nie, jestem do niczego”. Jednak mimo tego, że wciąż brak mi zawodowej stabilizacji, zdecydowałam, że chcę patrzeć w przyszłość, a nie wracać do przeszłości. Zrozumiałam też, że nie mogę porównywać się do osób pracujących w Polsce, bo ich sytuacja jest zupełnie inna. Ja zaczęłam wszystko na nowo, od zera. Niektóre drzwi musiałam za sobą zamknąć, ale jednocześnie otwierają się inne, o których wcześniej nie myślałam (na przykład blog!).

Il ne faut pas revenir en arrière ni se comparer aux autres.

Parfois, dans des moments difficiles, je me laissais prendre au piège de ce raisonnement. Je me disais qu’en Pologne, j’aurais eu un bon travail depuis longtemps, que je pourrais peut-être y revenir pour quelques mois et gagner un peu d’expérience vu que rien ne bougait ici. C’était dur de savoir que tous mes amis polonais travaillaient, je me sentais seule dans ma situation et forcément, c’était dévalorisant pour moi, surtout que les Polonais sont globalement très travailleurs et on attache beaucoup d’importance à la vie professionelle. Mais j’ai compris que cela ne servait à rien de regarder dans le passé ni de se comparer aux autres : si moi, je refais ma vie en partant de zéro, je ne peux pas être là où ils sont. L’avenir et même le présent sont incertains, mais il faut que je m’accroche et que je poursuive dans la direction que j’ai choisie. Il y a des opportunités que j’ai perdues en partant de la Pologne, je l’assume et je me dis qu’il y en aura d’autres ici.
Życie między dwoma krajami to przywilej.

Zakończę optymistycznym akcentem: według mnie życie z obcokrajowcem i poruszanie się między dwoma krajami i kulturami pięknie wzbogaca życie i dodaje szarej codzienności kolorytu. Mimo trudności i tęsknoty, mówię sobie, że dostałam od życia ogromny prezent: mam swój świat i swoje miejsce zarówno w Polsce, jak i w Bretanii i to jest naprawdę świetne.

Le fait de vivre entre deux pays est un privilège.

Je termine avec quelque chose de très positif : je conçois la vie entre deux pays et deux cultures comme une chance. Malgré les difficultés et le mal du pays, cela enrichit la vie, rend le quotidien moins ordinaire. Je me dis que c’est un beau cadeau de la vie : j’ai mon univers et ma place aussi bien en Pologne qu’en Bretagne et je l’apprécie vraiment.

You Might Also Like

25 komentarze / commentaires

  1. Najpiękniejszy jest wniosek podsumowujący!
    Ja się cieszę bardzo z Twojej wyprowadzki, bo dzięki niej jest ten cudny blog!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie ze takie dzielenie dwoch kultur wzbogaca. Ja wyjechalam prawie 10 lat temu jak bylam jeszcze ´´dzieckiem´´ wiec rowniez latwiej bylo mi sie przystosowac, ale chyba mam problem z tozsamoscia poniewaz Polski prawie nie znam i mam spore problemy z jezykiem...a we francji sie nie urodzilam...po prostu czuje sie europejka. A Ty? Pozdrowienia z Peru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka idea, bycia Europejczykiem, jest piękna i mi bliska, zastanawiam się czasem, jak będą odczuwać to moje dzieci. ;) Ja zdecydowanie czuję się Polką, jednak kiedy ktoś nazywa mnie tutaj "Bretonne", jest mi również bardzo miło! :) Faktycznie odczuwam mocniej przynależność do tego regionu i jego mieszkańców niż do samej Francji. Poruszyłaś ciekawe zagadnienie! :)

      Usuń
  3. Magnifiques photos!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Et bel article également, un très joli style d'écriture :)
    J'admire ton chemin parcouru, les efforts fournis pour t'y faire une place, et une belle réussite il me semble en cette fin de première année en tant que résidente française, alors Bravo! Tu es un bel exemple de courage et de pugnacité :) Et bravo pour ton blog, autant sur la forme que sur le fond. Bonne continuation pour les années à venir! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Un grand merci, Carole! Ton commentaire est super encourageant! :)

      Usuń
  4. Oj tak... pierwsze miesiące na obczyźnie nie są łatwe.... stoi się w pewnego rodzaju rozkroku, jedną nogą w Polsce, drugą we Francji, trzeba odnaleźć swoje powołanie, próbować znaleźć nowych znajomych, jednocześnie nie zaniedbując przyjaciół w kraju, rozszyfrować zasady funkcjonowania francuskiej mentalności i tak jak napisałaś, próbować się nie porównywać z innymi. Ale bez ryzyka nie ma zabawy :) Życzę Ci kolejnych udanych lat na francuskiej ziemi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że Ty to doskonale rozumiesz i kontakt z innymi osobami, które są lub były w podobnej sytuacji jest dla mnie bardzo cenny. :) Dzięki serdeczne za komentarz! :)

      Usuń
  5. Bon anniversaire d'expatriation!! En ce qui me concerne, la première année en Espagne avait été très difficile. Même si j'ai trouvé du travail assez rapidement, je me sentais complètement en décalage avec mes collègues. Plus jeune, sans expérience, étrangère... J'ai eu du mal à me faire une place mais passé cette première année, cela s'est atténué. J'espère que ce sera aussi le cas pour toi! Bises

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merci beaucoup, Anaïs! :) Cela me rassure de savoir que la situation s'était arrangée à la suite pour toi! Je reste confiante, car le pessimisme ne me mène nulle part. Bises!

      Usuń
  6. Un bel article et de belles photos :-)
    Tu es très courageuse, car ce n'est pas facile comme situation mais je trouve que tu t'en sors très bien!
    J'ai vécu deux fois plusieurs mois à l'étranger, mais une fois pour les études et une fois plus pour le loisir même si j'ai bossé 2 mois. Je ne pourrai donc pas en tirer d'exemples ou de leçon à tirer sauf ce que tu transmets si bien l'humilité! C'est très important pour bien s'intégrer!
    En espérant te revoir bien vite! Bisous

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merci beaucoup, Florence! C'est vrai que les séjours à courte durée c'est autre chose, j'ai bien pu le constater! ;) A très bientôt, j'espère !

      Usuń
  7. Chouette article, on voit que tu ne t'avoues pas battue facilement, c'est une belle qualité ! Il y a toujours du positif à retirer d'une telle expérience même si c'est parfois difficile. Bisous, à bientôt j'espère !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Je te remercie et j'espère te revoir vite! :)

      Usuń
  8. Uwierz mi, ze masz duzo latwiej niz wiele Polek we Francji przed toba. JA mieszkam tu juz tak dlugo, ze wielu szczegolow nie pamietam. Nie bylo wtedy internetu. Lowcosty jeszcze nie lataly, nie bylo komorek a polaczenia stacjonarne kosztowaly drogo. Wydawaloby sie, ze to prehistoria, a to mniej niz jedno pokolenie.
    No i dodaj do tego, ze Polska nie byla wtedy w EU i znalezienie pracy bylo duzo trudniejsze nawet przy znajomosci kilku jezykow europejskich (ale nie francuskiego:) Po roku w Budapeszcie i drugim roku w Helsinkach, nagle musialam wszystko rozpoczynac od zera. Dopiero po jakichs 18-tu miesiacach poczulam, ze juz nie jest "pod gorke".
    No i nie mialam bloga, zdjecia byly tylko na papierze, a rodzina i przyjaciele tak daleko. Ten pierwszy okres byl bardzo samotny i sama sie sobie dziwie skad czerpalam energie i nie zalamywac sie.

    Powodzenia. Bedzie dobrze:) Jestem pewna, bo przeciez co nas nie zabije, to nas wzmocni :))
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niko, dziękuję, relatywizowanie i spojrzenie na sprawę z innej perspektywy zawsze pomaga. Ta zmiana jest faktycznie ogromna i w dodatku przyszła bardzo szybko. Nawet moje pierwsze wyjazdy do Francji na początku studiów wyglądały zupełnie inaczej niż teraz: jeździłam autokarem (bo faktycznie tanich lotów jeszcze nie było), kupowałam karty telefoniczne, by dzwonić do Polski z budki telefonicznej lub z telefonu stacjonarnego. Teraz wydaje mi się to bardzo odległe ;) Pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń
  9. Dom musimy nosić w sercu. Ja jestem rozdarta, za granicą tęsknię do Polski, w Polsce nie mogę usiedzieć na miejscu. Emigracja jest zawsze wyzwaniem, ale dla mnie jest też przygodą życia, uczy jak mało co. Wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale piękne powiedziane! Zgadzam się w 100% i bardzo dziękuję!

      Usuń
  10. Z jednej strony nie wyobrazam sobie zycia poza Polska. Stala i dobra praca, swoj wlasne czyery sciany robia swoje. Ale czytajac np takie zdanie "według mnie życie z obcokrajowcem i poruszanie się między dwoma krajami i kulturami pięknie wzbogaca życie i dodaje szarej codzienności kolorytu. Mimo trudności i tęsknoty, mówię sobie, że dostałam od życia ogromny prezent: mam swój świat i swoje miejsce zarówno w Polsce, jak i w Bretanii i to jest naprawdę świetne." rodzi sie nutka pozytywnej zazdrosci :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podpisuje sie obiema rekami!! Swietnie napisane:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Je découvre votre blog et je le trouve merveilleux... Les photos de cette superbe région qu'est la Bretagne sont douces, lumineuses, originales. Et votre parcours est très touchant également. J'ai pour ma part vécu un an en Pologne, à Lebork, près de Gdansk (désolée pour les accents manquants^^) et je dois dire que je me suis posée la question un instant de laisser ma Bretagne natale pour m'installer en Pologne... finalement la vie a fait que je suis revenue ici. J'ai désormais un poste et une vie ici mais, dans un coin de ma tête, je sais que si un jour je craque, je partirai en Pologne refaire ma vie... et votre témoignage est précieux pour avoir la force d'envisager cela sans crainte mais avec réalisme. Bravo pour votre parcours et merci car, grâce à vous, je viens de trouver un blog ressource pour continuer à travailler mon polonais... Bonne continuation !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Florentine, un grand merci pour votre commentaire qui m'a beaucoup touchée! N'hésitez pas à me contacter si vous passez un jour par Brest ou Quimper (j’y suis assez souvent), je vous rencontrerais avec plaisir ! Il suffit de m’envoyer un mail sur bretonissime@gmail.com :)

      Usuń
  13. Naprawde fajnie piszesz i super ze wszystko jest bilingual... Bretanie objechalem kiedys stopem ze znajomymi. Najlepszego z Departamentu 13go !

    I zapraszam na mego bloga, bo nadal szukamy tekstow do e-booka o polskiej unijnej emigracji...

    http://znadsrodziemnego.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się Twoja uwaga, że na nowe projekty odważymy się łatwiej zagranicą. Tak było w moim przypadku. Jak przyjechałam po razy pierwszy na dłużej do Francji to nie mówiłam niemal w ogóle po francusku. Trudno było więc o pracę. Założyłam więc własną działalność. Odważny krok, którego nie żałuje, a na który pewnie nie zdecydowałabym się tak łatwo w Polsce.
    Zgadzam się też, że życie z obcokrajowcem jak i poruszanie się między dwoma krajami i kulturami bardzo wzbogaca życie. Mamy duże szczęście. Trzeba to doceniać. :)

    OdpowiedzUsuń