Kiermasz świąteczny w Breście / Le marché de Noël de Brest

By 18:40 , ,

W ostatnich latach widziałam w sieci sporo malowniczych relacji ze świątecznych jarmarków, zwłaszcza tych w Niemczech i w Alzacji. Musi tam być niezwykle klimatycznie: mnóstwo światełek i kolorów, świąteczne, korzenne aromaty i radosny gwar w powietrzu. Tak je sobie wyobrażam i na chwilę obecną tyle musi mi wystarczyć – jako że w grudniu nie wyjeżdżaliśmy poza Bretanię, postanowiłam sprawdzić, co oferują lokalne kiermasze.

Ces dernières années, j’ai regardé sur Internet un bon nombre de jolis reportages photo des marchés de Noël, surtout ceux en Allemagne et en Alsace. D’après ces images, je m’en suis fait dans la tête une vision plutôt pittoresque: je les imagine avec de jolies illuminations et couleurs partout, avec un bon parfum d’épices dans l’air et un joyeux vacarme. En attendant d’aller les admirer en réalité, je suis allée voir à quoi ressemblent les marchés de Noël en Bretagne.

Udało mi się zahaczyć o dwa z nich: jeden na północy w Bretanii w La Clarté niedaleko Perrot-Guirec (niestety zapomniałam wtedy karty pamięci do aparatu- siłą rzeczy nie przywiozłam żadnych zdjęć). Drugi był jarmark w Breście, na który dotarłam niedługo przed Wigilią. Panowała na nim bardzo rodzinna atmosfera: dzieci chętnie korzystały z atrakcji a rodzice podziwiali ich wyczyny, inni dorośli spacerowali i robili drobne zakupy.

J’ai réussi à en visiter deux cet hiver: celui de la Clarté à côté de Perros-Guirec (malheureusement, je n’ai pas de photos de celui-là car le week-end en question, j’ai oublié la carte mémoire de l’appareil photo). Le deuxième était celui de Brest où je suis allée peu avant Noël. Il y avait une ambiance familiale : de nombreux enfants profitaient des attractions et les parents les regardaient en souriant alors que d’autres adultes flânaient dans les allées ou faisaient leur petit shopping.
W ładnych, równych drewnianych budkach czekali cierpliwie sprzedawcy, oferując napoje, przekąski, świąteczne specjały jak i spory wybór rękodzieła.

Dans de jolis chalets en bois, les vendeurs attendaient les clients avec patience, en proposant des boissons, des friandises et des créations artisanales.
Pierwszym stoiskiem, które zobaczyłam, było to współdzielone przez trzy stowarzyszenia z Brestu: Tilt, kuuutch i Les Ateliers de Louis. Wypatrzyłam tam kilka perełek i na pewno z czymś bym wyszła, gdyby nie to, że prezenty miałam już kupione. Kiedyś napisałam cały artykuł o butiku Tilt, gdzie lokalni rzemieślnicy i artyści połączyli swoje siły, by zapewnić w centrum miasta dostęp do swoich niesztampowych wyrobów- świetna sprawa!

Dans la première cabane où je suis entrée, j’ai trouvé de jolis objets fabriqués à la main, proposées par trois associations : Tilt, kuuutch et Les Ateliers de Louis. Certaines me faisaient de l’œil et je serais sûrement ressortie avec quelque chose si je n’avais pas bouclé ma liste de cadeaux auparavant. Si ça vous intéresse, j’avais déjà rédigé un billet sur la boutique Tilt où les artisans locaux se sont réunis pour pouvoir exposer leurs créations au centre-ville de Brest, que vous pouvez lire ici.
 Niestety nie znam nazw reszty wystawców, ale stoiska wydały mi się ciekawe i spora część pochodziła z okolic. Feeria barw była miłą dla oka odmianą od szarej pogody.

Malheureusement, je ne connais pas les noms des autres exposants (locaux pour la majorité) mais les stands m’ont semblé intéressants. La féerie de couleurs permettait de changer un peu de la grisaille environnante.
Ostatnie dwa zdjęcia powyżej to stoisko ‘Papa Pique et Maman Coud’ z akcesoriami do włosów, torebkami i innymi drobiazgami. Pierwszy raz na jeden ze sklepów tej bretońskiej firmy trafiłam podczas licealnej wymiany w Rennes. Byłam oczarowana pięknymi wzorami i kolorami: jest tam co prawda wiele artykułów dla dzieci, ale z pewnych rzeczy się nie wyrasta. Portmonetkę, którą kupiłam wtedy w Rennes, mam do dzisiaj!

Les deux dernières photos ci-dessus, c’est le stand de ‘Papa Pique et Maman Coud’. J’ai découvert une de leurs boutiques pour la première fois quand j’étais en échange scolaire à Rennes. J’étais sous le charme des imprimés et des couleurs et même si une partie des collections est plutôt destinée aux enfants, ils continuent à me plaire (et je l’assume). D’ailleurs, j’ai toujours le porte-monnaie acheté chez eux à l’époque à Rennes !
Szkoda, że nie udało mi się tych zdjęć opublikować wcześniej, ale z drugiej strony pewnie dla wielu z Was, tak jak i dla mnie, okres świąteczny wiązał się z odpoczynkiem od Internetu. Poza tym przez to, że wydarzenie miało raczej bajkowo-kolorowy niż typowo bożonarodzeniowy charakter, mam wrażenie, że zdjęcia się nie „przeterminowały”.

Je regrette un peu de ne pas avoir publié ces photos avant les fêtes, mais d’un autre côté, je suppose que, tout comme moi, vous avez essayé de déconnecter un peu pendant cette période. En plus de cela, je crois que cette ambiance féerique et colorée ne doit pas être exclusivement associée aux fêtes de fin d’année, n’est-ce pas ? Tout cela pour dire que j’espère ne pas être trop en retard avec mon article. 

You Might Also Like

5 komentarze / commentaires

  1. Brakuje mi u mnie wydarzeń z takim klimatem :(

    OdpowiedzUsuń
  2. J'ai l'habitude des grands marchés de Noël du Nord de la France et depuis mon arrivée en Bretagne, je suis un peu déçue par ceux que je vois. Celui de Brest a l'air vraiment très chouette, il faudra que je vienne le voir... dans 11 mois!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ton commentaire m'a donné envie à mon tour de découvrir les marchés de Noël du Nord ! ;) C'est une belle tradition je trouve!

      Usuń
  3. Piękna, świąteczna atmosfera! Wydaje mi się, że moment jest jak najbardziej właściwy - przyjemnie jest wrócić myślami do tego świątecznego nastroju :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tak uważasz- ja też nie mam nic przeciwko przedłużeniu tej radosnej i ciepłej świątecznej atmosfery. ;)

      Usuń