Wieczór w porcie Saint Goustan / Un soir au port de Saint Goustan

By 17:13 , ,

Kiedy w październiku wybieraliśmy się do Morbihan (południowa część Bretanii), obowiązkowym punktem programu był port Saint Goustan: całkiem dobrze nam znany, ale to ta kategoria miejsc, do których chce się wielokrotnie wracać. Oczyma wyobraźni już widziałam niespieszny spacer wąskimi uliczkami i spokojne fotografowanie wszelkich detali – ta perspektywa napawała mnie nieskrywaną radością.


Quand on allait dans le Morbihan au mois d’octobre, on n’a pas pu s’empêcher de s’arrêter au port de Saint Goustan. C’est un de ces endroits où on a envie de revenir même si on le connaît déjà assez bien, comme dans notre cas. Je me voyais déjà arpenter le dédale de ses petites rues plus que charmantes et de prendre tout mon temps pour photographier les détails: un beau moment en perspective, n’est-ce pas?


Jak wyglądało o w rzeczywistości? Zawitaliśmy tam na chwilę wieczorem, zdążyłam zrobić dosłownie kilka zdjęć, po czym pojechaliśmy do Auray, bo czas naglił- byliśmy umówieni. Mieliśmy wrócić tam kolejnego dnia rano, ale mąż się rozchorował i wracaliśmy do domu szybciej niż planowaliśmy. C’est la vie! Swoją drogą, zauważyliście, że wspomnianego zwrotu ‘takie życie!’ używamy tylko w negatywnym kontekście? Co to za wizja życia, ja się pytam? :)


Et maintenant, comment est-ce que ça s’est passé en réalité? Nous y sommes arrivés en soirée, assez pressés car nous avions un rendez-vous de prévu et je n’ai eu le temps que de prendre quelques photos. On s’est dit que ce n’était pas très grave, car on voulait repasser par là-bas le lendemain matin. Sauf que mon mari est tombé malade et on a dû rentrer plus tôt que prévu. C’est la vie! Petite digression: j’ai remarqué que cette expression (employée aussi par les Polonais, en français!) est utilisé seulement dans le contexte négatif. Eh bien, quand tout va bien, ce n’est pas la vie? Désolée, déformation professionnelle d’une prof des langues! ;) Fin de digression.
Jak możecie się więc domyślić, pozostał mi spory niedosyt. Na szczęście w oczekiwaniu na kolejną wizytę (to w końcu najlepszy pomysł na „leczenie” tego swego rodzaju zawodu) mogę Wam pokazać trochę więcej zdjęć tego portu, bo już kiedyś o nim pisałam- chętnych zapraszam tutaj. A jeśli chcielibyście zobaczyć, jak wyglądają inne małe, ale pełne uroku bretońskie porty, proponuję rzut oka na należący do Finistère port Sainte Marine, (zdjęcia tu i tutaj) oraz Le Bono (również w departamencie Morbihan).

Comme vous pouvez l’imaginer, je repartais donc d’Auray avec un goût de trop peu. Heureusement, en attendant une autre visite (c’est le meilleur rémède que j’aie pu trouver contre cette sorte de deception), je peux vous montrer un peu plus de photos de ce joli port. Pour ceux qui sont intéressés, vous trouverez mon article précédant sur cet endroit ici. Et si vous aviez envie de découvrir d’autres charmants petits ports bretons, rendez-vous à Sainte Marine (prèmiere et deuxième fois) et au Bono.

You Might Also Like

4 komentarze / commentaires

  1. Très très belles photos de ce lieu que j'adore!

    OdpowiedzUsuń
  2. C'est la vie! - masz całkowitą rację.. Dlaczego nie używamy tego sformułowania w pozytywnym kontekście?
    Piękne zdjęcia poza tym!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. l'un de mes endroits préférés de Bretagne :)
    Bisous

    OdpowiedzUsuń
  4. Byliśmy tam na spacerze w piątek :) Obowiązkowy punkt programu : sklep z kouign amann (nigdy nie nauczę się tego pisać!) Nawet nagła ulewa nie zepsuła nam humoru :)

    OdpowiedzUsuń