Wolicie
morze czy góry? Ja wolałabym nie odpowiadać na to pytanie, trudno
się bowiem zdecydować. Niektórzy twierdzą, że morze jest nudne,
nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, tym bardziej od czasu, gdy
poznałam ocean. Kolor wody codziennie jest inny, różnica
w krajobrazie między przypływem a odpływem ogromna, a w szum
fal mogę wsłuchiwać się godzinami. Jednak góry też mają w
sobie coś niezwykłego: majestat, potęgę. Widoki z górskich
szlaków są dla mnie jednocześnie imponujące i kojące. Myślę,
że góry i morze idealnie się uzupełniają.
Préférez-vous
la mer ou la montagne? Moi, je préférerais ne pas répondre à
cette question, car j’ai du mal à me décider. Je ne suis pas
d’accord avec ceux qui disent que le mer, c’est de l’ennui, et
d’autant moins depuis que j’ai connu l’océan. La couleur de
l’eau n’est jamais la même, le rytme des marrées change du tout
au tout les paysages et le bruit des vagues c’est un des sons que
je préfère et que je pourrais écouter pendant des heures. Mais les
montagnes ont aussi quelque chose d’exceptionnel : la majesté,
la force. Les vues des sommets sont pour moi à la fois
impressionantes et apaisantes. Je crois que la mer et la montagne se
complètent à merveille.
Kiedyś
nie miałam pojęcia o tym, że w Bretanii są góry, ten region
kojarzył mi się wyłącznie z oceanem. Les Monts d’Arrée,
należące do parku krajobrazowego Parc naturel
régional d’Armorique, nie są z pewnością najwyższym
łańcuchem górskim, jaki widziałam, ale mam słabość do tego
miejsca. Jako że te góry położone są w środkowej części
Bretanii, gdy tylko wybieramy się gdzieś dalej, chętnie tędy
przejeżdżamy. Często widziałam je spowite mgłą lub w cudownej
świetlnej poświacie, jak tu poniżej- zamieszczam zdjęcie mimo
jego nie najlepszej jakości (nie miałam wtedy dobrego aparatu), by
podzielić się z Wami magią tego miejsca.
Il
y a quelques ans encore, je ne savais pas du tout qu’il y avait des
montagnes en Bretagne. Les Monts d’Arrée, faisant partie du Parc
naturel régional d’Armorique, ne sont pas des sommets les plus
hauts sommets que j’ai vus, mais j’ai un faible pour cet edroit.
Il est situé au cœur de la Bretagne et dès qu’on va plus loin,
on essaie de passer par là. J’ai souvent vu les Monts d’Arrée
sous le bruyard ou avec une douce lumière du soir et j’étais
enchantée. Ci-dessous, je publie une photo de ce genre (malgré la
qualité qui ne me satisafit pas, car à cette époque-là je n'avais
pas de bon appareil), pour que vous ayez une idée du charme magique
de cet endroit.
Reszta
zdjęć została wykonana w lipcu, zabraliśmy wtedy moją rodzinę
na punkt widokowy, zgodnie z założeniem, by pokazać im jak
najróżniejsze oblicza Bretanii. Tamtego razu oczarowały mnie
wrzosy, które uwielbiam, ale których nie spodziewałam się latem.
Chciałabym w ciągu kolejnych miesięcy poznać lepiej les Monts
d’Arrée, prowadzi przez nie wiele szlaków, które z pewnością
są piękne. Jako że w tym roku nie mogliśmy wyjechać na żadne
wakacje, mam nadzieję, że niebawem odbijemy to sobie różnymi
weekendowymi wypadami w okolicy – myślę, że czeka mnie jeszcze
wiele zachwytów, zaledwie kilka kroków od domu.
Les
autres photos ont été prises au mois de juillet, on s’est arrêté
là-bas avec ma famille, en désirant leur montrer de différentes
facettes de la Bretagne. J’ai été séduite par la bruyère, que
j’aime beaucoup et que je n’ai pas l’habitude de voir en
automne. J’aimerais, dans les mois qui suivent, mieux connaître
les Monts d’Arré en y parcourant les chemins de randonnée. Cette
année, on n’a pas pu partir en vacances et j’espère qu’on se
rattrapera avec de petites escapades le temps d’un week-end dans le
mois qui suivent. Je suis sûre qu’il y a beaucoup de merveilles
qui m’attendent encore, à deux pas de mon nouveau chez-moi.
Zdjęcia są cudowne! Kasiu, mieszkasz w krainie-raju! <3 Miło, że komuś chce się zamieszczać tutaj zdjęcia i tak fascynująco pisać o Bretanii,w dodatku z takim poświęceniem..
ReplyDeletePozdrowienia z Poznania ;)
:))) Dla takich czytelników jak Wy naprawdę warto! Pozdrowienia serdeczne!
DeleteCudne widoki:) Osobiście zdecydowanie wolę morze:) Góry okazjonalnie i najlepiej w wakacje:) Pozdrowienia znad polskiego morza:)
ReplyDeletepiękne widoki
ReplyDeleteNajlepiej byłoby mieć i góry i morze, tak jak na Lazurowym Wybrzeżu. Ale czy można porównywać te dwa wybrzeża? To zupełnie inne światy. Co do samej Bretanii, to zdecydowanie wolę jej poszarpane wybrzeże, ocean i czasami zupełnie puste plaże. No i roślinność ! Kasiu, wydaje mi się że ten temat zasługuje na specjalną uwagę. W głębi lądu nie widać tej różnorodności i egzotyki jaką widzi się na wybrzeżu. Kordyliny, palmy, fioletowe agapanty, pinie, meksykańskie echia z metrowymi kolbami tysięcy kwiatków, jedwabe kwiaty rozłożystych albizji, aromatyczne mimozy i.t.d. Nieskończona różnorodność, przyznam, że wielu nazw roślin tu występujących nie znam, ale to bogactwo zachwyca mnie niezmiennie. A cudowne, wrzosowe łany widziałam na półwyspie Crozon. Pięknie wyglądały na tle niebieskigo nieboskłonu ginącego w błękicie morza. Aven
ReplyDeleteZgadzam się: Lazurowe Wybrzeże i Bretania to dwie różne bajki. Doceniam piękno południa Francji, ale to tutaj, nad oceanem, jestem u siebie. Ciekawy pomysł z rozwinięciem tematu roślinności, ale na razie nie czuję się na siłach- chłonę widoki i piękno przyrody, ale moja wiedza na ten temat nie dorównuje Twojej! ;) PS.Półwysep Crozon uważam za jeden z najpiękniejszych zakątków Bretanii.
DeletePozdrawiam Cię ciepło!
Piękne widoki i bardzo ładne zdjęcia :)
ReplyDeletePozdrawiam,
DaisyLine
Dziękuję i również pozdrawiam!
DeleteKasiu, na szczęście masz dużo czasu na odkrywanie Bretanii . Wartością Twojego bloga jest właśnie to, że poznajesz ten region jako jego mieszkanka, a więc Twoje spojrzenie jest z pewnością bardziej bliskie prawdy, niż obraz widziany oczami wakacyjnego turysty. Nawet tu, czytając komentarze widać jak łatwo tworzymy stereotypy na podstawie wątpliwej wartości skromnych doświadczeń, czy ograniczonych możliwości poznawczych. Na jakimś blogu spotkałam zdanie: „ Jeśli lubicie piaszczyte plaże, to nie znajdziecie ich w Bretanii”. Najwyrażniej autorka spędziła wakacje na kamienistej plaży i wystarczyło to, aby tę kalkę przenieść na cały region, mimo to, że podobne wybrzeża, czyli wyjątkowo piękne i rozległe,otoczakowe plaże należą do rzadkości. Co do innej kwestii, to wiele razy jadłam w bretońskich domach i nigdy nie widziałam, aby jadano na papierowych serwetkach! To nie jest jakiś dziki kraj! Tutaj też używa się talerzy! Dodam tylko, że w czasie świątecznych dni widziałam bretońskie stoły wyjątkowo pięknie dekorowane. Wybacz Kasiu, ale zdumiewa mnie ignorancja i podziwiam Twoją elegancję i takt z jakim odpowiadasz na podobne posty. Może to kompleksy sprawiają, iż umniejszamy często znaczenie innych nacji, może to nasza zaściankowość powoduje, że nie potrafimy docenić cudzej kultury, tradycji, a często też nie znamy historii narodów, na temat których wydajemy pochopnie niepochlebne opinie.
DeleteLepiej zmienić temat... Kasiu, formuła Twojego bloga jest bardzo interesująca. To piękne, że opowiadasz polskim czytelnikom o Bretanii i zmieniając nieco tekst, czynisz go interesującym jednocześnie dla Francuzów. Od kilku dni jestem Twoją czytelniczką i przede wszystkim jestem pełna uznania dla Twojej znajomości francuskiego. Wierzę też, że gdzie jak gdzie, ale w Bretanii nie zabraknie Ci tematów na wiele lat. Pozdrawiam- Aven
Aven, bardzo dziękuję Ci za ten długi komentarz i miłe słowa pod moim adresem. Jako ze jestem z wykształcenia romanistką i mieszkam we Francji, pisanie w dwóch językach od początku uznałam za naturalne. W kwestii komentarzy: zauważyłam, to oprócz oceny służą one również wymianie doświadczeń. Zgadzam się z Tobą, że nie powinno się wyciągać pochopnych wniosków po krótkim pobycie za granicą, ale nie uważam, by tutaj padały tego typu stwierdzenia i cieszę się, że czytelnicy dzielą się swoimi przeżyciami i spostrzeżeniami. Tak, jak mówisz, mam sporo czasu na dokładne poznanie Bretanii i mam nadzieję, że za jakiś czas będę czuła się na siłach, by zaspokoić Twoją ciekawość na temat roślinności. Cieszę się, że mam tak dociekliwą czytelniczkę! Pozdrawiam Cię serdecznie.
DeleteCudowne, sielskie widoki. Zachwycasz!
ReplyDeletePięknie, Bretania oczarowała mojego męża, ja jeszcze nie dotarłam ;), ale dwa w jednym to połączenie idealne, dla mnie odnalezione w Chorwacji - rejon Biokovo ;)
ReplyDeleteWole góry ale Bretania ma to do siebie ze mozna miec i jedno i drugie pod ręka.
ReplyDeleteCudowne zdjecia. Bardzo mnie urzekły dwa ostatnie.